|
|
|
|
- Przyjmuję panią jako sekretarkę. Przede wszystkim pragnę pani powiedzieć, że najbardziej cenię u swych podwładnych własną inicjatywę. - Doskonale, panie dyrektorze! Dokąd pójdziemy dziś wieczorem. - Czy zdarzyło się już pani spotkać kogoś - pyta młody człowiek dziewczynę - kto nawet lekkim dotknięciem sprawił, że w pani wibrował każdy nerw? - O tak! - Kto to był? - Mój dentysta! Do mieszkania dyrektora dzwoni w pilnej sprawie sekretarka. Żona dyrektora odebrała telefon i woła do męża: - Mietek! Twoje godziny nadliczbowe chcą z tobą mówić... Do urzędu zatrudnienia zgłasza się młoda kobieta z dzieckiem na ręku. - Stan cywilny? - pyta się urzędniczka. - Wdowa - Od jak dawna? - Od pięciu lat. - No, a to maleństwo? - pyta zdziwiona urzędniczka. - Proszę pani, to mój mąż umarł, a nie ja. Co robią brunetki w długie, samotne wieczory? Wymyślają kawały o blondynkach. Na granicy celnik pyta: - Kawa, alkohol, papierosy? - O nie, dziękujemy, mamy tego pełne walizy. - Poproszę setę! - żąda przy barze 12-latek - Chcesz, żebym miała problemy? - oburza się barmanka. - Problemy to będą później, a teraz poproszę wódkę! W aptece klient pyta: - Czy jest trutka na szczury? - Oczywiście - odpowiada aptekarz. - A dla ilu osób pan potrzebuje?! W szpitalu zakaźnym zdenerwowany lekarz do pacjenta: - Już od czterech tygodni leczymy pana na żółtaczkę, a dopiero teraz pan nam mówi, że jest pan Chińczykiem! Rozmawiają dwie koleżanki: - Czy lekarstwo, które dałam ci przed tygodniem przydało się? - Tak jest nadzwyczajne! Wątroba już mnie nie boli, syn przestał kasłać, mąż nie ma reumatyzmu, dziadkowi przeszło lumbago, ale najbardziej jestem ucieszona z tego, że wspaniale wyczyściłam nim srebrne sztućce. Pewna dama przyniosła do fotografa zdjęcie swojego zmarłego męża. - Czy mógłby pan je powiększyć? - Oczywiście proszę pani. - A usunąć kapelusz? - Naturalnie, tylko musiałaby nam pani powiedzieć, jak był uczesany. - Po co? Przecież sami zobaczycie, jak zdejmiecie kapelusz. Przychodzi zajączek do sklepu niedźwiedzia i pyta: - Misiu, misiu, czy masz zgniłe marchewki? - Ależ zajączku, u mnie w sklepie nie ma zgniłych marchewek! Na drugi dzień sytuacja się powtarza. - Misiu, misiu, czy masz zgniłe marchewki? - Ależ ja nie sprzedaję zgniłych warzyw. Zajączek odchodzi smutny. Misiu postanawia mu zrobić przyjemność i przywozi z hurtowni zgniłe marchewki. Na trzeci dzień przychodzi zajączek i znów pyta o marchewki. Uradowany misiu wyciąga spod lady zgniłe marchewki, z zajączek na to pokazuje legitymację i uradowany krzyczy: - Dobra niedźwiedź, mam cię - sanepid!!! Syn do ojca: - Tato, czy jesteś odważnym człowiekiem? - Oczywiście. - Bardzo? - No pewnie. - To może przeczytasz, co pani napisała w moim dzienniczku. Przed porodówką z piskiem hamulców zatrzymuje się samochód. Wyskakuje młody człowiek, szybko otwiera tylne drzwi i nagle chwyta się za głowę: - O rany! Zapomniałem zabrać żonę... Kowalski dostał na urodziny narty wodne. Najpierw ucieszył się, szybko jednak spochmurniał: -Gdzie ja teraz znajdę pochyłe jezioro? - Wszyscy wyjeżdżają na wczasy - żali się żona mężowi. - Tylko ze mnie taki Kopciuszek. - No to się ciesz, masz życie jak w bajce - odpowiada mąż. Kasjerka w kinie pyta chłopca: - Dlaczego kupujesz trzeci bilet na ten seans? - Bo ta pani w przejściu poprzednie dwa mi podarła. Nowak wrócił z wczasów w Zakopanem. - I co, ładnie tam było? -pytają koledzy. - Trudno powiedzieć, góry wszystko zasłaniają. - Co za los być drugim mężem wdowy! - żali się kumpel kumplowi. - Znacznie gorzej być pierwszym. - Co otrzymamy dzieląc osiem na pół? - pyta Jasia nauczycielka. - To zależy jak podzielimy. Jeśli w poprzek, to dwa zera, a jeśli pionowo to dwie trójki. Przed komisją poborową staje młodzian. - Czy macie jakiś zawód - pyta przewodniczący komisji. - Tak. Zawiodła mnie dziewczyna. Mały zajączek przyszedł do domu pobity. Zdenerwowany ojciec wybiega na polanę. - Kto pobił mojego syna? - Ja - odzywa się niedźwiedź. - To dobrze, dawno się smarkaczowi należało. - Proszę zabrać tego kundla. Już czuję jak mi pchły chodzą po nogach - krzyczy zdenerwowana kobieta. - Azor, chodź tu szybko. Ta pani ma pchły. Po bitwie dowódca myśliwców dostaje meldunek od Kowalskiego: W dniu dzisiejszym zestrzeliliśmy pięć samolotów, w tym jeden nieprzyjacielski. - Mosiek, coś ty, ożeniłeś się z Rywką? Przecież do niej całe miasto chodziło. - E, to ci miasto - osiem tysięcy. |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 2 Polecamy
|
|
|