|
|
|
|
- Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku. Matka wychyla się z okna. - Czego?! - Bo Tomek nie wierzy, że masz zeza... Przychodzi żółw do sklepu i mówi: - Poproszę wiadro wody. Sprzedawca podaje mu wiadro. Żółw: - Ile płacę? - Nic, weź sobie. Następnego dnia znów przychodzi po wiadro wody, trzeciego dnia sprzedawca nie wytrzymał i pyta: - Dlaczego codziennie przychodzisz żółwiu po wiadro wody? - My tu gadu-gadu, a mi się chałupa pali... Po długich namowach, prośbach i groźbach mąż wreszcie kupił swojej żonie piękne futro. Ona gładzi je zachwycona i mówi: - Żal mi tylko tego biednego stworzenia, które dla mojej przyjemności zostało obdarte ze skóry... - Dziękuję kochanie, że pomyślałaś wreszcie o mnie... - wzdycha mąż. Pacjent opowiada psychiatrze o swoich kłopotach. - Co noc prześladuje mnie ten sam koszmarny sen. Śni mi się, że po całym mieszkaniu goni mnie teściowa z krokodylem na smyczy. Widzę wyraźnie te okropne żółte oczy, chropowate czoło, ostre zębiska... - To rzeczywiście brzmi groźnie... - przyznaje psychiatra. - No cóż doktorze, a krokodyl wygląda jeszcze gorzej. Do siedzącego w kącie ze znudzoną miną mężczyzny podchodzi jeden z gości. - Widzę, że pan też się niezbyt dobrze bawi. - Faktycznie, jakoś tu nudno. - No to wychodzimy? - Nie mogę, jestem gospodarzem przyjęcia. W amerykańskiej szkole nauczyciel tłumaczy uczniom, że Indianie, odwieczni mieszkańcy Ameryki, są niezwykle szlachetną rasą. - Racja - odzywa się jedna z dziewcząt. - Ja sama mam w sobie domieszkę krwi indiańskiej. - Doprawdy? Jakiego szczepu? - Ach nie, nie całego szczepu. To był tylko taki jeden zabłąkany Indianin. Dziewczyna do narzyczonego: - Czy lubisz dzieci? - Oczywiście, na troje już płacę alimenty. Na budowie majster do jednego z robotników: - Co ci zrobił ten ślimak, żę go rozdeptałeś? - A bo cały dzień za mną chodził. Przepychanka przy wejściu do autobusu: - Proszę mnie przepuścić, mam jaja... - Nie tylko pan! - Ale ja mam kurze. - Przepuśćcie inwalidę. Obudził się pijny facet w autobusie i pyta: - A gdzie to my jesteśmy? - W Łodzi - odpowiada ktoś życzliwy. - To wiem. Ale dokąd płyniemy? - Drogi panie, powinien pan częściej brać kąpiel - mówi lekarz. - Ależ panie doktorze, ja się kąpię codziennie - odpowiada pacjent. - W takim razie radzę zmienić wodę w wannie. Dziennikarz pyta doświadczonego pilota: - Ile potrzebował pan czasu, by nauczyć się tak dobrze latać? - Pięć - odpowiada pilot. - Ale czego: miesięcy, lat? - Pięć samolotów... Mama pierwszy raz poszła z Jasiem do kościoła. Gdy zbliżał się ksiądz z tacą, Jasio szepnął: - Nie płać za mnie, mam mniej niż pięć lat. - Dlaczego okradł pan właśnie ten sklep? - pyta sędzia złodzieja. - Mieszkam obok. Bałem się zostawić długo mieszkanie bez opieki. Wie pan, jak dzisiaj jest niebezpiecznie? Przychodzi pacjent do lekarza i mówi: - Panie doktorze, bardzo boli mnie wątroba. - Rozumiem. Czy pan pije? - pyta lekarz. - Piję, ale, niestety, nic mi to nie pomaga... Hydraulik przeczyszcza zatkaną muszlę klozetową. Nagle zauważył, że jego pracy przygląda się mały chłopczyk. - Tak syneczku, to nie to samo, co w Internecie grzebać. Tu trzeba myśleć. - Wiesz, co to jest mózgojadek? - pyta złośliwie sąsiad. - Nie. - To taki robaczek, który zjada mózg. A wiesz, co on robi w twojej głowie? - Co? - Głoduje. Pacjent budzi się w szpitalu, czując, że gdzieś go wiozą. - Dokąd mnie wieziecie? - pyta sanitariuszy. - Do kostnicy. - Przecież ja żyję! - Ciszej, w administracji wiedzą lepiej. - Wiesz tato, ten nasz nowy nauczyciel jest bardzo pobożny. - Skąd ten wniosek? - Bo jak słucha moich odpowiedzi to składa ręce i woła O Boże. Przychodzi krowa do sklepu. - Proszę dwa kilo mączki. Widząc zaciekawiony wzrok sprzedawcy dodaje: - Jak szaleć, to szaleć. Ojciec z zainteresowaniem ogląda telewizję, w której toczy się dyskusja na temat zarobków piłkarzy... Nagle zrywa się i wpada do pokoju syna. - Co tak ślęczysz nad tymi lekcjami. W piłkę byś pograł. Przed klasówką: - Mam nadzieję, że dziś nikogo nie przyłapią na ściąganiu. - I my też mamy taką nadzieję. - To nie moja córeczka! - krzyczy mama na przedszkolankę, która usiłuje jej oddać obce dziecko. - A jakie to ma znaczenie? Przecież i tak jutro przyprowadzi ją pani z powrotem! - Podoba ci się w szkole? - pyta tata pierwszaka. - Już więcej tam nie pójdę! - Ależ dziecko, dlaczego? - dopytuje się ojciec. - Bo oni oszukiją. Napisali na drzwiach PIERWSZA KLASA, a siedzieliśmy na drewnianych krzesłach. - Czy twoje krowy palą papierosy? - pyta Olek sąsiada. - Nie, skądże! - W takim razie pali ci się stodoła. |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 1 Polecamy
|
|
|