|
|
|
|
Rosjanin siedzi u fryzjera. W pewnej chwili fryzjer nachyla się i dyskretnie mówi: - Chyba ma pan wszy... - Dureń, nie zna się na technice! To nie wszy, to zmotoryzowany łupież! Kowalski poszedł do fryzjera ogolić się. Zajął się nim młody praktykant, zacinając Kowalskiego niemiłosiernie. - Ja też poproszę o brzytwę - woła Kowalski. - Chce się pan ogolić? - Nie, bronić! Wynalazca prezentuje w urzędzie Patentowym swój wynalazek - niewielkie pudełeczko z dziurką i mówi: - W ten otwór wkładamy twarz. W środku są dwie brzytwy, które błyskawicznie golą. - Ale przecież każdy ma inne rysy twarzy! - Tylko przy pierwszym goleniu! - Jasiu, dlaczego Józio tak okropnie płacze? - Bo jem ciastko, a Józiowi nie chcę dać. - A jego ciastko zjedzone? - Tak, mamusiu, i on też krzyczał, kiedy je jadłem... - Tatusiu, czy jak byłeś mały, to też dostawałeś lanie od swojego taty? - Tak, dostawałem. - A czy dziadek też dostawał w skórę od swojego ojca? - Dostawał. - A czy ojciec pradziadka też go bił? - No pewnie. Ale dlaczego o to pytasz? - Bo chciałbym ustalić, kto zaczął. Dziewczyna do chłopaka: - Och, kochany - szepcze ona - nie mogę wprost wyrazić uczucia, które porusza moje wnętrze. - Ze mną jest to samo. Nie powinniśmy byli tych śliwek popijać piwem. - Czy wierzysz w diabła? - pyta ksiądz Jasia na lekcji religii. - Myślę, że z tym diabłem jest tak, jak ze Świętym Mikołajem. W końcu okaże się, że jest nim mój ojciec. - Jaka jest różnica między urzędem skarbowym a zakładem fryzjerskim? - W urzędzie skarbowym golą dokładniej. Milicjant zatrzymuje studenta: - Dowodzik poproszę - mówi milicjant. - Widzę, że nie pracujemy. - Nie pracujemy - odpowiada student. - Obijamy się? - Obijamy - potwierdza student. - O studiujemy - To ja studiuje - mówi student. Mały staś prosi starszego brata: - Poproś mamę, żeby mi dała na kino. - Mama jest tak samo moja, jak i twoja. - Tak, ale ty ją dłużej znasz. Zdyszany Kowalski wpada na stację. - Panie, pociąg do Sosnowca jeszcze stoi? - Leć pan szybko na trzeci peron, może pan go złapie. Kowalski biegnie i po paru minutach wraca. - I co, nie złapał go pan? - Złapałem, ale mi się wyrwał! - Zobaczycie, że na ostatnim okrążeniu wyjdzie na prowadzenie ten w czerwonym krawacie. - W jakim krawacie? To język! W przedszkolu w Związku Radzieckim pani pyta dzieci: - Gdzie dzieci mają najpiękniejsze zabawki? - W Związku Radzieckim - odpowiadają dzieci. - A gdzie mają najpiękniejsze ubranka? - W Związku Radzieckim. - A gdzie mają najwięcej słodyczy? - W Związku Radzieckim. Nagle pani widzi, że jedno dziecko bardzo płacze. - Dlaczego płaczesz? - pyta pani. - Bo bardzo chciałabym mieszkać w Związku Radzieckim. Mosiek budzi się w nocy i widzi, że z jego łoża wystają trzy pary nóg. Jeszcze trochę zaspany liczy dla pewności: - Moje nogi, Salci nogi, a to czyje nogi? Powtarza: - Moje nogi, Salci nogi, a to czyje nogi? Wyskakuje z łóżka i znów liczy: - Moje nogi, Salci nogi... A ja głupi się denerwował! Pacjent do lekarza: - Dzień dobry, panie doktorze, jestem Napoleon Bonaparte. - Na coś się pan uskarza? - Ależ ze mną jest wszystko w porządku, gorzej z moją żoną. Ona twierdzi, że nazywa się Kowalska... Turyści proszą bacę, żeby im pokazał Giewont. Baca prowadzi ich za dom i wskazuje: - Widzicie tę górę? - Tak - mówią turyści. - No, to nie jest Giweont. A widzicie tę drugą górę? - Nie - odpowiadają. - I to jest właśnie Giewont. Stary rolnik opowiada wnukowi: - Przed wojną to były czasy! Na naszym polu pszenica rosła taka wysoka, że musiałem stawać na palcach, żeby dosięgnąć kłosów. - A ile dziadek miał wtedy lat? - pyta wnuk. - Dwa... Blondynka przekroczyła prędkość. Zatrzymał ją policjant. - Pani nazwisko, proszę. - Brzęczyszczykiewicz. - Może pani przeliterować swoje nazwisko? - S-w-o-j-e-n-a-z-w-i-s-k-o. Kowalscy wybierają się do znajomych. Nagle Kowalska daje mężowi ubranka ich czwórki dzieci i mówi: - Dzisiaj ty je ubierzesz, a ja na was potrąbię... Żona Kowalskiego wywołuje duchy: - Duchu!... czy jesteś moim mężem? - Tak... to ja! - A czy jesteś szczęśliwszy niż za życia? - Tak. - A gdzie jesteś? - W piekle. Dzwonek. W progu mieszkania stoi mężczyzna. - Słucham pana - mówi właściciel. - Czy to panu przecieka rura? - Nie. - A czy tu mieszkają państwo Kowalsce? - Już nie. Wyprowadzili się trzy miesiące temu. - Co za ludzie! Zamawiają hydraulika, a potem się wyprowadzają! Nowa wychowawczyni jest zdziwiona, że na obozie piętnastolatków grupę dziewcząt od grupy chłopców rozdziela pięćdziesięciometrowy staw. - Proszę zaufać mojemu wieloletniemu doświadczeniu - mówi kierownik obozu. - Dzięki temu pod koniec wakacji wszyscy umieją pływać. - Czy jest mielone? - Mielim. - To ja poczekam. - Nie trzeba, mielim wczoraj. W gabinecie dyrektora banku zjawia się sprzątaczka: - Panie dyrektorze, proszę mi dać klucz do sejfu. - Czy pani oszalała?! To niemożliwe! - To straszne. Ja codziennie tak muszę się męczyć z tą szpilką... - Z jaką szpilką? - No, żeby otworzyć sejf i zrobić tam porządek. Mąż myśliwy dzwoni z polowania do domu: - Zosiu, kochanie, czekaj na mnie. Będę za dwie godziny. - Jak tam łowy? - Świetnie. Przez cały miesiąc nie będziemy kupować mięsa. - Co, ubiłeś jelenia? - Nie, przepiłem całą pensję... Nowożeńcy meldują się w recepcji hotelu: - Proszę pokój na dobę - mówi świeżo poślubiony małżonek. - Ma pani szczęście - mruga portier do panny młodej - zwykle bierze pokój na godzinę! |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 3 Polecamy
|
|
|