|
|
|
|
Przychodzi krowa do sklepu i mówi do sprzedawcy: - Poproszę 2 kg mączki kostnej. Po namyśle zmienia zdanie: - Niech pan dorzuci jeszcze 10. Jak szaleć, to szaleć! W niebie spotykają sę dusze dwóch facetów. - Ja umarłem z zimna. A ty? - pyta jeden z nich. - Ze zdenerwowania. Wracam do domu, widzę nagą żonę w łóżku, więc szukam kochanka. Nie mogłem go znaleźć i tak się zdenerwowałem, że umarłem. - No widzisz, gdybyś wtedy zajrzał do lodówki, obaj byśmy żyli. - Jak zaczyna się każdy przepis w książce kucharskiej Szkota? - "Pożycz od sąsiada kilo mąki..." Żona przygląda się mężowi, który wrócił późno do domu. - Co masz na czole? To pewnie szminka jakiejś kochanki? - Nie, to krew, uderzyłem się... - No, to masz szczęście... Juhas wyjechał do dużego miasta. Na dyskotece dziewczyna przedstawia mu się: - Joanna jestem. - A jo Antek, też z gór. - Mam już ciebie powyżej uszu! - krzyczy nauczyciel zdenerwowany zachowaniem ucznia. - Chciałbym być twoim ojcem przez tydzień, już ja bym cię nauczył. - Dobrze, panie profesorze, porozmawiam o tym z moją mamą... Może się zgodzi. Na boisku szkolnym rozmawia dwóch kolegów: - Wczoraj rzucałem monetę z postanowieniem, że jeśli wypadnie reszka wezmę się do nauki, a jeśli orzeł, to pójdę na dyskotekę. - I co, wypadł ci orzeł? - No pewnie, ale dopiero za piątym razem. Rzecz dzieje się w pociągu. W pewnym momencie współpasażer mówi do kobiety. - Czy mogłaby pani powiedzieć swojemu synkowi, żeby mnie nie przedrzeźniał? - Oczywiście. Synku, nie zachowuj się jak idiota! - Barman proszę szybko podać kieliszek koniaku dla mojego kolegi, który właśnie zemdlał! - Nie mamy koniaku. Jest tylko czysta. "Zemdlony" otwiera jedno oko i zbolałym szeptem mówi: - Może być... - Słyszałeś, że naszego kominiarza potrącił samochód? - No tak, ja zawsze mówiłem, że w naszym mieście kierowcy jeżdżą jak wariaci. Ale żeby po dachach!!! - No i co z tym autem? - pyta się szefa zakładu naprawczego właściciel samochodu. - Powiem szczerze. Gdyby to był koń, to kazałbym go zastrzelić... Starszy pan mówi do lekarza: - Panie doktorze, mam kłopoty. Każdej nocy śni mi się, że do mojego pokoju wbiegają nagie dziewczyny. - I chce pan, aby ten sen już więcej się nie pojawiał? - Mnie on specjalnie nie przeszkadza, ale niech pan coś zrobi, żeby one tak strasznie nie trzaskały drzwiami! Pański stan zdrowia wymaga natychmiastowej operacji - komunikuje choremu lekarz w szpitalu. - Nigdy się na to nie zgodzę! Wolę umrzeć! - odpowiada pacjent. - Jedno drugiego nie wyklucza... Na sali operacyjnej pielęgniarka zwraca się do lekarza: - Panie doktorze, to już trzeci stół operacyjny, który zniszczył ppan w tym miesiącu. Proszę nie ciąć tak głęboko... Rozmowa na placu budowy: - Panie majstrze, łopata mi się złamała! - To oprzyj się o betoniarkę... - Kaziu - dopytuje się mama - jak czujesz się w szkole? - Jak w komisariacie. Ciągle pytają, a ja nic nie wiem. Jaś przygląda się mamie, która od kilku godzin sprząta mieszkanie. W końcu mówi: - Nie mogę patrzeć, jak się tak strasznie męczysz. Wychodzę! Na komisariacie policji dzwoni telefon: - Ratunku! Natychmiast przyjeżdżajcie! Do domu włamał się kot! - Kot to nie powód, żeby zaraz dzwonić na policję. A kto mówi? - Papuga! Klient w restauracji zwraca się do kelnera: - Czy w waszym lokalu muzycy grają zgodnie z życzeniem gości? - Oczywiście, proszę pana - odpowiada kelner. - Chciałbym więc prosić, żeby zagrali w domino. Nowak zatrzymuje taksówkę: - Jest pan wolny? - pyta. - Bynajmniej, bardzo szybki - odpowiada taksówkarz. Żona robi wymówki mężowi: - Nigdzie mnie nie zabierasz ze sobą! Ani do kina, ani na zabawę, nawet na spacer... - Nieprawda - oburza się mąż. - A jak rok temu złamałaś nogę, to kto cię zabrał na pogotowie? Kowalska wróciła z pierwszych zajęć kursu prawa jazdy. - Chcesz, żebym ci opowiedziała, jak zakończyła się moja dzisiejsza jazda po mieście, czy wolisz o tym przeczytać jutro w gazecie? Pod szpital podjeżdża karetka z czterema rannymi. - Miał pan przywieźć jednego! - dziwi się lekarz. - Wiem, jednego zabrałem z domu, ale po drodze załatwiłem jeszcze trzech... Dzwonek do drzwi. Mąż otwiera, patrzy, a w progu stoi teściowa z wielką walizką w ręce. - O, mamusia! Jak to miło, że nas odwiedziłaś. A na długo mama do nas przyjechała? - No wiesz, zięciu, na tak długo, ile ze mną wytrzymacie... - To nawet herbaty się mama nie napije? - Czy pomogły ci ćwiczenia zalecone przez lekarza? - pyta otyłego mężczyznę jego znajomy. - Dosięgasz już palców u nóg? - Jeszcze nie sięgam, ale mogę je już zobaczyć... |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 2 Polecamy
|
|
|