|
|
|
|
Idą dwaj wariaci przez pustynię. Nagle jeden mówi: - Ale tu musiało być ślisko! - Dlaczego? - Popatrz ile piachu wysypali! Na lekcji religii: - Kto z was chciałby iść do nieba? Wszystkie dzieci podnoszą ręce do góry. Tylko jaś siedzi bez ruchu. - A ty, mój chłopcze - pyta ksiądz - nie chcesz iść do nieba? - Chcę, i to bardzo, ale obiecałem tacie, że po lekcji religii wrócę prosto do domu. Ulicą idzie kurczak i pali papierosa. Widząc to dorosły kogut mówi: - Ty smarkaczu, jak tylko spotkam twego ojca, powiem mu, że palisz papierosy! - A ja się nie boję! - śmieje się kurczak. - Ja jestem z wylęgarni! Podjeżdża na stację benzynową blondynka, chcąc zatankować. Wysiadła z samochodu i zatrzasnęła kluczyki. Podchodzi więc do pracownika: - Proszę pana, zatrzasnęła kluczyki, czy może mi pan dać jakiś drut, bo mam troszkę uchyloną szybę. - No dobrze - odpowiedział pracownik CPN-u. Po chwili do kasy podlatuje zwijający się ze śmiechu mężczyzna. Pracownik z ciekawością pyta, co się stało. Mężczyzna na to: - Czy pan wie, że tam jest blondynka i chce drutem wyciągnąć kluczyki ze stacyjki? - Sam jej ten drut wygiąłem. Co w tym śmiesznego? - Bo w samochodzie siedzi druga blondynka i mówi: Trochę w lewo, nie, nie, bardziej w prawo. Pan Bóg stwierdził że trzeba zrobić autostradę do nieba, bo tak dużo ludzi zostaje zbawionych. Kazał św Piotrowi ogłosić przetarg. Na przetargu zgłoszono 3 oferty: Turek - spoko, ja mogę ją wybudować za 800 tyś niebodolców za km. Niemiec - nie można oszczędzać na jakości, za 1,2 mln ja wam wybuduje najlepszą na niebie i ziemi. Polak - moja oferta to 2,8 mln (poczym na ucho do św Piotra) milion dla Ciebie, milion dla mnie, a za 800 tyś zlecimy Turkowi. O kase się nie martw, Bóg rozpisze winiety... Mały Jasio pyta kolegę: - Pobawimy się w zoo? - A jaka to zabawa? - Bardzo prosta i przyjemna. Ja będę małpą, a ty przyniesiesz mi z domu kilka bananów! Idzie Jaś ulicą trzymając szybę. Spotyka go kolega: - Jasiu, po co ci ta szyba? - Będę robił szybowiec. - A skończyłeś ten czołg, który robiłeś przed tygodniem? - Nie. Gąsienice mi zdechły. Konduktor pyta blondynkę: - Czy kupiła pani bilet swojemu psu? A blondynka na to: - Przepraszam bardzo, to nie pies, tylko suka! Mąż zwraca się do żony: - W tym tygodniu już piąty raz byłaś u lekarza. Czy ciebie nie krępuje to ciągłe rozbieranie się? - A dlaczego miałoby mnie krępować? Przecież to taki sam mężczyzna jak wszyscy inni... Przychodzi blondynka do kiosku i mówi: - Proszę te chipsy za 70 groszy. Sprzedawczyni podaje chipsy, blondynka na to: - Przepraszam, ile płacę? Dziennikarz pyta cyrkowego akrobatę: - Proszę zdradzić, jak osiągnął pan tak olbrzymi sukces w tak trudnym zawodzie? - To proste. Gdy rano budzę się, od razu wypijam buteleczkę wódki, tak zwaną "małpeczkę". W południe znów wypijam "małpeczkę" i po obiadku jeszcze jedną. Wieczorem, przed samym występem wypijam ostatnią "małpeczkę" i jak już jestem na arenie, to te wszystkie małpki wychodzą ze mnie! Na polowaniu: - Do licha, spudłowałem dzisiaj już dziesiąty raz! Chyba palnę sobie w łeb! - A trafisz? Pewien dyrygent w rozmowie stale mówił o swoich koncertach i sukcesach. W pewnej chwili zorientował się i mówi: - Ale przepraszam, ja tak ciągle o sobie. Porozmawiajmy o panu. Jak panu podobał się mój ostatni koncert? Starsza pani zatrzymuje chłopca. - Pomóż mi przejść na drugą stronę ulicy. W moim wieku to ryzykowne. - Pani tam mieszka? - Nie, ja tylko zaparkowałam tam swój motocykl. Pewien chirurg plastyczny wygładził pacjentce zmarszczki i zmienił kształt nosa. - Czym mogę jeszcze pani służyć? - pyta, zdejmując rękawiczki. - Mógłby mi pan zrobić takie duże, jakby trochę zdziwione oczy? - To drobnostka. Zaraz pani przedłożę rachunek. - Czy to prawda panie doktorze, że jedzenie marchewki dobrze wpływa na wzrok? - Oczywiście, że tak. A widział pan kiedyś królika w okularach? - Piotrusiu - mówi mama. - Bocian przyniósł ci dzisiaj rano nowego bracizka, chciałbyś go zobaczyć? - Jeśli o mnie chodzi, to wolałbym zobaczyć takiego bociana, który lata w środku zimy. Rozmawiają dwie blondynki: - Słyszałaś, że wczoraj doszło do katastrofy kolejowej - zginęło sto osób - mówi jedna. - Boże, to na stare milion! Mężczyzna stoi przy automacie z napojami. Wrzuca monetę, po czym wyciąga puszkę. Wkłada następną monetę i sytuacja się powtarza. Po chwili ustawia się za nim kolejka ludzi. Pewna kobieta nie wytrzymuje i pyta: - Panie, długo jeszcze? - Dopóki będę wygrywać! Lekarz ogląda zdjęcie rentgenowskie Szkota. Zdumiony woła: - Pan ma zegarek w żołądku! Czy to panu nie przeszkadza? - Tylko gdy go nakręcam... - Zaraz, zaraz, pogubiłem się w pańskiej opowieści - mówi psychiatra do pacjenta. - Proszę zacząć od nowa. - Na samym początku stworzyłem świat... Mężczyzna chce kupić żonie biustonosz. - Jaki rozmiar nosi pana żona? - pyta ekspedientka. - Nie wiem... - Niech pan chwilę pomyśli. Może taki jak grejpfrut? - Nie. - Jak jabłko? - Też nie. - To może jak jajko? - Otóż to! - woła uradowany facet. - Sadzone! - Po czym można poznać, że Polska przystąpiła do NATO? - Po tym, że Niemcy w czołgach zaczęli zakładać alarmy. Pytanie: Mam pytanie, w zasadzie to prośbę. Podajcie mi, proszę, numery TPSA - takie, co np. oddzwaniają lub robią różne fajne cuda :-). Odpowiedź: 999 - przyjeżdzają po dzwoniącego, wycieczka, atrakcje! 998 - zimny prysznic, uwaga na drzwi, mogą zostać uszkodzone! 997 - niespodzianka, naprawdę warto! 913 - absolutne fantastico, podajesz nazwisko, a oni podają numer. Klient: Dzień dobry chciałbym zlokalizować gdzie teraz jest moja żona, bo dzwoniłem do niej i mówiła, że jest w Szczecinie, a miałem wrażenie, że pojechała jednak gdzie indziej, gdzieś w rejony Władysławowa. BOK: Ale my nie jesteśmy w stanie zlokalizować pańskiej żony... Klient: Pani ją bezczelnie kryje! Jak nie możecie jej zlokalizować jak ja do niej przed chwilą dzwoniłem i ją zlokalizowałem? |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 3 Polecamy
|
|
|