|
|
|
|
Do siedzącego w kącie ze znudzoną miną mężczyzny podchodzi jeden z gości. - Widzę, że pan też się niezbyt dobrze bawi. - Faktycznie, jakoś tu nudno. - No to wychodzimy? - Nie mogę, jestem gospodarzem przyjęcia. Dziewczyna do narzeczonego: - Czy lubisz dzieci? - Oczywiście, na troje już płacę alimenty. Przepychanka przy wejściu do autobusu: - Proszę mnie przepuścić, mam jaja... - Nie tylko pan! - Ale ja mam kurze! - Przepuśćcie inwalidę. - Dwaj robotnicy na budowie rzucają monetę. - Jak wypadnie reszka, gramy w karty - mówi jeden. - A jak wypadnie orzeł, idziemy na piwo. - A jak stanie na sztorc? - pyta drugi. - Trudno, pech to pech, wtedy zabieramy się do roboty. - Straszna dzisiaj pogoda sąsiadko. - Oj tak i jakie błoto. Aż pięciu chłopców musiałam wykąpać, zanim trafiłam na mojego syna. - Był tu dzisiaj pewien młody człowiek i prosił o twoją rękę - mówi ojciec do córki. - I zgodziłeś się tatusiu? - Chłopak bardzo mi się spodobał, więc wybiłem mu ten pomysł z głowy. Jeden z wybitnych polskich aktorów był nieustannie nagabywany przez pewną damę o rozmowę. Żeby się od niej uwolnić postanowił udawać, że się jąka. Jąkał się tak bardzo, że nie udało mu się wykrztusić z siebie ani jednego zdania. W końcu zdumiona dama mówi: - Ależ mistrzu, jeszcze niedawno na scenie mówił pan poprawnie. _ Pppproszę pppani, czegoż się nnnie rrrobi dddla pppieniędzy. Szatnia w łaźni. Na wieszakach wiszą ubrania. W jednym z nich dzwoni telefon komórkowy. Rozbierający się obok mężczyzna wyciąga komórkę i pyta: - Cześć kochanie, o co chodzi? Po chwili: - Ale ile to futro kosztuje? 5000 złotych? Trochę drogo, ale dobrze, kup sobie. Po zakończeniu rozmowy facet bierze komórkę i wchodzi do pomieszczenia łaźni. Już od drzwi woła: - Chłopaki, czyj to telefon? Wysoko na drzewie między gałęziami tkwi roztrzaskany maluch. Pod drzewem siedzi kierowca i trzyma się za głowę. Przechodzień pyta go: - Jak pan go tam wpakował? - Że mały - wiedziałem, że nie ma przyspieszenia - wiedziałem, ale że skurczybyk byk się boi psów - nie wiedziałem. Do pijanego podchodzi policjant. - Nazwisko! - Kowalski. - Dobra, dobra. Wy wszyscy jesteście Kowalscy! - No dobrze. Nazywam się Henryk Sienkiewicz. - O widzicie! Trzeba było tak od razu mówić, a nie kłamać, że jest pan jakimś tam Kowalskim! Lew zgromadził na leśnej polanie wszystkie zwierzęta i pyta: - Kto zabił ostatniego dinozaura? Cisza. - No kto? Zza krzaka wychyla się zajączek: - To po co wymuszał pierwszeństwo przejazdu?! Nowak przegląda dzienniczek syna i krzyczy: - Znowu pała z biologii. - To przez te dinozaury - odpowiada syn. - To znajdź sobie innych kolegów! W telewizji trwa talk-show z udziałem dinozaura. Prezenterka pyta: - Jakim cudem przeżył pan do naszej ery? - Jadłem zupy Knorra, piłem Pepsi, jadłem w Pizza Hut i myłem włosy szamponem Timotei. W mieszkaniu dzwoni telefon. Kowalski, ojciec trzech dorastających córek, podnosi słuchawkę. - Halo, czy to ty żabciu? - słyszy ciepły baryton. - Nie, przy telefonie właściciel stawu. Baca wlecze do lasu zdechłego psa. Sąsiad zagaduje: - A co się stało, kumie? - Aaaa... musiołem go zastrzelić! - To pewnie był wściekły, co??? - No, zachwycony to nie był!!! - Daję głowę, że mój klient jest niewinny - mówi adwokat. - Proponuję, żeby głowę obrońcy włączyć do akt - stawia wniosek prokurator. Przychodzi blondynka do sklepu z butami: - Proszę pastę do butów. - Jakich? - Numer 36. Hrabina pyta sługę: - Janie, co robi hrabia? - Leży i nie oddycha. - A tak, on zawsze był leniwy. Rozmawiają dwie sąsiadki: - Ten sąsiad z parteru, to bardzo dobry człowiek, bo cały swój dorobek przekazał sierocińcowi. - A dużo tego było? - Ośmioro dzieci! Dziewczyna do chłopaka: - Za pół godziny wracają moi rodzice!!! Na to chłopak odpowiada: - No to co, przecież my nic takiego nie robimy?! - No właśnie, a czas ucieka!!! Tata uczy pływać swojego małego syna. Dziecko pilnie naśladuje ojca, ale po czterdziestu minutach prosi: - Czy moglibyśmy skończyć? - Dlaczego? Nie lubisz wody? - O! Lubię! - zapewnia maluch. - Ale już nie chce mi się pić. - Poproszę melko - mówi blondynka do ekspedientki. - Chyba mleko, proszę pani - poprawia ją sprzedawczyni. - To ja podejmuję diecezję! - denerwuje się klientka. - Chyba decyzję... - wtrąca grzecznie ekspedientka. - Niech się pani nie mądrzy. W szkole byłam prymasem!!! - Taka ładna pogoda, żabko - czule mówi mąż do żony - a ty męczysz się z myciem podłogi. Wydzłabyś sobie lepiej na powietrze i umyła samochód. Lekarz zwraca się do jednego z pacjentów: - Panie Kowalski, dlaczego do tej pory nie odwiedziła pana małżonka? - Bo ona też leży w szpitalu. - Tragedia rodzinna? - Tak, ale ona pierwsza zaczęła. Stoją dwie blondynki przy windzie jedna mówi: - Zawołaj windę! Blondynka woła: - Winda, winda!!! Druga blondynka mówi: - Nie tak, przez guzik! Blondynka łapie swój guzik od bluzki i mówi: - Winda, winda!!! |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 3 Polecamy
|
|
|