|
|
|
|
- Jasiu, dlaczego płaczesz? - Bo śniło mi się, że szkoła się paliła. - Nie płacz, to tylko sen! - Właśnie dlatego płaczę... Skoko spadochronowe w jednostce wojskowej. Porucznik instruuje szeregowego Fąfarę: - To jest spadochron. Kiedy wyskoczycie z samolotu, pociągnijcie za tę linkę, wtedy otworzy się spadochron. Jeśli się nie otworzy, pociągnijcie za tą linkę. A gdy i ta nie zadziała, to macie w kieszeni instruckję obsługi. Fąfara wyskoczył z samolotu i chce otworzyć spadochron. Pociąga za pierwszą linkę - nic, pociąga za drugą i znowu nic, pociąga za trzecią linkę - nic. Wyjmuje instrukcję obsługi i czyta: - Ojcze nasz któryś jest w niebie... Franek zaprosił Janka do siebie na wódkę. Gość pije, czas leci, nagle zauważa, że na ścianie wisi metalowa miednica. - A co to jest? - pyta. - Zegar z kukułką. - A jak to działa? Na to Franek bierze bałę bejsbolową i wali nią w michę! Micha drży, okrutnie hałasując, a zza ściany dobiega zaspany głos: - Ku..., wpół do czwartej rano jest! Mama do Jasia: - Usiądź synku i opowiedz nam jakąś śmieszną historyjkę. - Problem w tym, że nie mogę usiąść. Przed chwilą opowiedziałem śmieszną historyjkę o tatusiu. W całym mieście nie ma prądu. Szef z sekretarką wychodzą na ostatnie piętro wieżowca. W pewnym momencie sekretarka mówi: - Mam dla pana dwie wiadomości: dobrą i złą. Od której zacząć? - Od tej dobrej. - Jesteśmy na 96 piętrze. - A ta zła? - pyta dyrektor. - Pomyliliśmy wieżowce. Dzieci wybierają zawody aktorek, piosenkarzy, strażaków, policjantów itp. Tylko Jaś mówi, że chciałby zostać Św. Mikołajem. - Czy dlatego Jasiu, że roznosi prezenty? - pyta nauczycielka. - Nie. Dlatego, że pracuje raz w roku. Co powinien mieć mężczyzna, który ma wszystko? - Kobietę, która pokazałaby mu, co z tym zrobić. - Ty wiesz, moja droga - oznajmia bakteriolog żonie - że jestem na tropie niebezpiecznego wirusa! Kiedy go odkryję i opiszę, możesz być pewna, że nazwę go twoim imieniem. Przychodzi ceper do górala i mówi: - Baco, czy powiecie: chrząszcz brzmi w trzcinie? - E, co byk nie powiedzioł: chrobok burcy w trowie. Idzie dwóch hydraulików po schodach. Winda się popsuła, a oni idą na ostatnie piętro. Po chwili jeden zsapany mówi: - Mam dobrą i złą wiadomość, którą wolisz pierwszą? - Dobrą. - Dobra jest taka, że zostało nam tylko jeszcze jedno piętro. A zła: pomyliliśmy bloki. Rozmowa dwóch malców: - Mój wujek, który jest marynarzem, o mało nie zginął przez dużą ośmiornicę! - Eee... to jeszcze nic! Ja mam wujka, który jest nurkiem. Prawie zginął przez straszliwą dwunastnicę! Na ulicy Jasiu zobaczył łysego mężczyznę. Zaskoczony woła do ojca: - Zobacz tato! Ten pan nie ma ani jednego włosa na głowie! - Ciszej synku. Nie wypada tak mówić. Ten pan mógłby cię przecież usłyszeć! - strofuje malca ojciec. - To on jeszcze o tym nie wie? - pyta się zdziwiony chłopiec. Dwaj kibice piłkarscy rozmawiają ze sobą: - Wyobraź sobie, kiedy wczoraj byłem na meczu, w moim mieszkaniu wybuchł pożar! - To straszne! I jak się skończyło? - Dobrze, nasi wygrali! - Zapisz Kasię na wizytę do tego lekarza, o którymwspomniałem ci wczoraj - radzi Michał przyjacielowi. - To naprawdę świetny specjalista. Moją żonę skutecznie wyleczył z napadów histerii. - Nie mogę w to uwierzyć. Jak? - To proste. Powiedział jej, że takie ataki są oznaką starości! Wiesz, kochanie, ci młodzi ludzie, którzy mieszkają pod nami, bardzo się kochają. On ją zawsze całuje na pożegnanie. Czy ty mógłbyś też tak robić? - pyta żona męża. - Daj spokój! Prawie jej nie znam. Wykład z kartografii. Kapral objaśnia żołnierzom: - Mamy cztery części świata: północ, połud... - Ale nas uczyli, że są cztery strony świata - słychać z sali. - Zamknijcie się gamonie. Strony to są w gitarze Nauczycielka do Jasia: - Przyznaj się, ściągałeś od Małgosi! - Skąd pani to wie? - Bo obok ostatniego pytanie ona napisała: nie wiem, a ty napisałeś: ja też. Siedzi baca przed chatką. Przed bacą kloc drewna i kupka wiórków. Przechodzi turysta i pyta: - Baco! Co tam strugacie? - Ano, cółenko sobie strugom. Turysta poszedł. Następnego dnia rano przechodzi tamtędy i widzi bacę. Baca siedzi przed klockiem drewna i go struga. Przed bacą górka wiórków. Turysta pyta: - Baco! Co tam strugacie? - Ano, stylisko do łopaty sobie strugom. Następnego dnia baca siedzi przed chatką, w rękach trzyma drewienko, przed nim kupa wiórków. Ten sam turysta pyta: - Baco! Co tam strugacie? - Jak nic nie spiepse, to wykałacke... Dyrektor do sekretarki: - Czy dała pani ogłoszenie, że szukamy nocnego stróża? - Dałam. - I jaki efekt? - Natychmiastowy... Ostatniej nocy okradziono nasz magazyn. Fąfara do kolegi: - Moja rodzina przeżyła ostatnio katastrofę kolejową. - Co się stało? - Teściowa przyjechała do nas pociągiem. - Proszę pani, tu się nie wolno kąpać - mówi policjant wychodząc zza krzaków do stojącej nad brzegiem nagiej dziewczyny. - To nie mógł pan powiedzieć, gdy się rozbierałam? - Rozbierać się wolno... Szef do sekretarki: - Jolu, jaki mamy dziś dzień? - Służbowo piątek, a prywatnie bezpłodny... Z pamiętnika informatyka: Pierszy dzień. - Włączam radio - mówią o Billu Gatesie. Drugi dzień. - Włączam telewizor - Bill Gates. Trzeci dzień. Czytam gazwtę - Bill Gates. Czwarty dzień. Boję się otworzyć konserwę. Lekarz bada chorego dziwaka: - Co panu dolega? - Nie wiem co. - A gdzie pana boli? - Nie wiem gdzie. - Kiedy pan się źle czuje? - Nie wiem kiedy. Zdenerwowany sytuacją lekarz stawia diagnozę: - To pójdzie pan, nie wiem gdzie, kupi pan, nie wiem co, zażje, nie wiem jak i wyzdrowieje, nie wiem kiedy. Przy barze pije dwóch mężczyzn. Nagle jeden z nich spada na podłogę. Jego przyjaciel mówi do barmana. - I to się nazywa siła charakteru. On zawsze wie, kiedy przestać. |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 1 Polecamy
|
|
|