|
|
|
|
Podczas dłuższej jazdy pociągiem blondynka wychodzi do toalety, po czym nie może trafić do swojego przedziału. Stoi na korytarzu i płacze. Podchodzi do niej pasażer, pyta, co się stało, po czym mówi: - Niech sobie pani przypomni coś szczególnego z tego przedziału, to go znajdziemy. Po dłuższym zastanowieniu blondynka woła: - Już wiem, za oknem było jezioro! Do apteki wpada blady, zdenerwowany chłopiec: - Czy ma pani jakieś środki przeciwbólowe? - A co cię boli, chłopcze? - Jeszcze nic, ale ojciec właśnie ogląda moje świadectwo. Pano od polskiego mówi do Jasia: - Jasiu, odmień czasownik "idę". - Ja idę, ty idziesz, on idzie... - Trochę szybciej, Jasiu. - Ja biegnę, ty biegniesz, on biegnie. Polonista pyta żonę: - Kochasz mnie, najdroższa? - Oczywiście. - Całym zdaniem proszę! Dentysta schyla się właśnie nad pacjentem i ma zamiar rozpocząć borowanie, gdy nagle zastyga w bezruchu i pyta nieufnie: - Czy mi się tylko wydaje, czy też trzyma pan rękę na moich jądrach? Pacjent spokojnym głosem: - To tylko taka mała asekuracja. Bo przecież nie chodzi o to, żebyśmy sobie ból zadawali... Prawda doktorze? Dwóch młodych ludzi rozmawia w okopach: - Jak się tutaj znalazłeś? - Jestem kawalerem, lubię wojnę, więc poszedłem na ochotnika. A ty? - Jestem żonaty, lubię spokój, więc poszedłem na ochotnika. Rozmawia dwóch kumpli: - Wiesz, Franek, chyba rozwiodę się z żoną. Zrobiła się strasznie marudna i od sześciu miesięcy zanudza mnie o to samo. - O co? - Żebym wyniósł choinkę na śmietnik. Jedzie facet z teściową furmanką. Nagle rozszalała się burza i jeden z piorunów strzelił niedaleko furmanki. Facet krzyczy: - Boże! Jadą dalej. Następny piorun znów strzelił, tym razem jeszcze bliżej furmanki. Facet: - Boże! Jadą dalej. Znowu słychać grzmot i teściowa spada z furmanki rażona piorunem. Facet: - Boże, już myślałem, że nie trafisz! Mietek i Janek siedzą u tego drugiego w domu i popijają sobie wódeczkę. Nagle Mietek pyta Janka: - Dlaczego u ciebie na ścianie wisi metalowa miska? - To jest zegar z kukułką! - odpowiedział od niechcenia Janek. - Jak to zegar z kukułką? - Nie wierzysz, to zobacz! W tym momencie Janek podniósł ze stołu pustą już butelkę od wódki, zamachnął się... i rzucił w wiszącą miskę. Ta zaczęła okropnie brzęczeć. Nagle zza ściany słychać: - K*** jest wpół do czwartej rano!!! Dyrektor zwiedza oddział położniczy szpitala zakładowego. - Kiedy poród? - pyta przyszłą mamę. - Około piętnastego - mówi kobieta. - A u pani? - zwraca się do jej sąsiadki. - Około piętnastego. Ponieważ tej samej odpowiedzi udzieliło jeszcze kilka innych pacjentek, zwraca się do kolejnej i pyta: - Pani również w tym samym terminie? - Nie, ja nie byłam na tej wycieczce. - Kochanie, czy może będzie dzisiaj coś na obiad? - pyta Henio swoją młodą żonę. - Miały być kotlety, ale się spaliły... - To podaj chociaż zupę... - prosi mąż. - Zupy, niestety, nie ma, bo gasiłam nią kotlety! Przychodzi blondynka do sklepu i przez pół godziny męczy się z otwarciem drzwi. Gdy wreszcie udaje się jej wejść do środka, sprzedawczyni pyta: - Co pani tak długo otwierała te drzwi? Przecież jest napisane, że trzeba ciągnąć! - Tak, ale nikt nie dodał, w którą stronę! Kowalski wraca nad ranem do domu. Żona pyta groźnie: - Gdzie byłeś? - Najdroższa, ty tutaj? A ja cię całą noc jak wariat po mieście szukałem! W wojsku kapral tłumaczy żołnierzom nowej gry zręcznościowej: - Najpierw wszyscy stajemy w jednym kole, następnie odbezpieczamy granat i rzucamy go nawzajem do siebie. - A co dzieje się z tym, u którego granat eksploduje? - Ten wypada z gry. Na lekcji biologi pani pyta Jasia: - Jasiu, gdzie leży Kuba? - Kuba leży w łóżku, bo ma grypę! Dwóch policjantów wybiera się na wczasy. Postanowili zaopatrzyć się w sprzęt sportowy. Z najtańszych rzeczy zakupili narty wodne. W drodze powrotnej rozważają: - Urlop mamy, sprzęt mamy... ale gdzie my znajdziemy strome jezioro? Kumpel do kumpla: - No i co, zdałeś egzamin na prawo jazdy? - Jeszcze nie wiem. Egzaminator, z którym jechałem, ciągle leży nieprzytomny w szpitalu. Przychodzi mały Jaś do szkoły. Ma całą opuchniętą i czerwoną twarz. Pani pyta go: - Co się stało Jasiu? - Ooossss... - No co się stało? - Ooooosssssaaaaa... - Co osa? Użądliła cię? - Nie, tato łopatą zabił! Hrabia mówi do służącego: - Janie, lekarz zalecił mi nieco ruchu. Jajeczko na śniadanie obiorę sobie sam! Policjant zatrzymuje faceta: - Wysiadać, musimy zrobić próbę alkoholu! - Nie ma sprawy. Do której knajpy idziemy? W sklepie optycznym policjant zwraca się do ekspedientki: - Poproszę episkopat. Ekspedientka na to: - Przepraszam, ale pan się chyba pomylił. Panu chodzi o epidiaskop?! - Proszę pani, co mi pani będzie tu mówiła. Ja przez pięć lat byłem w szkole prymasem!!! U drzwi wejściowych odezwał się dzwonek. Jasiu pobiegł otworzyć. Na progu zobaczył narzeczonego swojej siostry i woła: - Małgosiu, przyszedł twój wróbel w garści! Turysta, któremu popsuł się samochód w górach, spotyka bacę i pyta: - Gospodarzu, powiedzcie mi, czy można gdzieś tu dostać części zamienne do auta? - Oczywiście - odpowiada góral. - Zaraz za wioską jest bardzo niebezpieczny zakręt tuż nad przepaścią. Części zamienne leżą na dole... - Proszę jednego gofera. - Nie mówi się gofera, tylko gofra. - Więc poproszę jednego gofra. - A z czym podać: z cukierem czy dżemem? Kowalski zwierza się koledze: - Dawniej nie lubiłem ślubów. Moje ciotki zawsze klepały mnie po plecach mówiąc: "Będziesz nastepny...". Przestały jednak, gdy zacząłem im mówić to samo na pogrzebach... |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 3 Polecamy
|
|
|