|
|
|
|
Pływają dwie rybki w akwarium i o czymś dyskutują. Dyskusja jest coraz bardziej zażarta, w końcu dochodzi do kłótni i rybki obrażone na siebie nawzajem odpływają w przeciwległe kąty swojego akwarium. Mija jakiś czas, widać, że jedna z rybek mocno się zastanawia, po czym podpływa do drugiej i mówi: - No dobrze, przyjmijmy, że nie ma Boga, w takim razie kto zmienia wode w akwarium? Dowódca kompanii wzywa kaprala: - Słuchajcie, Kowalskiemu trzeba delikatnie powiedzieć o śmierci ojca. - Tak jest. Rozkaz. - Kompania zbiórka! - woła kapral. - Kto ma ojca, wystąp!... A ty Kowalski, gdzie się pchasz, baranie?! Noc. W kuchni skrzypiąc otwierają się drzwi od lodówki. Wychodzi spasiona mysz, w jednej łapie trzyma prawie kilogramowy kawał żółtego sera, a w drugiej wielkie pęto kiełbasy. Idzie do pokoju, skąd rozlega się głośne chrapanie gospodarzy i taszczy cały ten majdan przez środek izby w stronę szafy, pod która ma wejście do swojej norki. Już jest przed wejściem, gdy w świetle księżyca dostrzega pułapkę na myszy, a na niej malutki kawałeczek słoninki. Mysz kręci z dezaprobatą głową i mruczy pod nosem: - Jak dzieci, kurczę, jak dzieci. Narzeczona zwraca się do narzeczonego: - Kochanie, może byśmy się pobrali w trakcie nadchodzących świąt? - Ależ kochanie - odpowiada narzeczony - nie będziemy sobie psuli tych świąt. Nowak strofuje swojego psa: - Jesteś najgłupszym zwierzęciem, jakie kiedykolwiek miałem! Codziennie każę ci przynosić gazetę, a ty robisz mi kawę... Policjantów patrolujących ulicę zatrzymuje cudzoziemiec i pyta o coś po angielsku. Oni wzruszają tylko ramionami. Obcokrajowiec ponawia pytanie w kilku innych językach. Niestety, ponownie nikt nie odpowiada. Gdy mężczyzna odchodzi, policjanci rozmawiają: - Szkoda, że nie znamy języków obcych - mówi jeden. - A po co? Ten facet znał i nie dogadał się z nami - odpowiada drugi. Do firmy zajmującej się usuwaniem padłych zwierząt z ulic miasta dzwoni telefon: - Dzzieeń dodobryy... jajaaa chchciaaałem popowiedzieć, że leży padły kooń... - Oczywiście przyjedziemy i zabierzemy, tylko proszę powiedzieć, na jakiej ulicy. - Na Poo...Po... - Na Poznańskiej, tak? - Nnnieee... - Może na Podwalnej? - Nnniee, nniee... - To jak się pan zastanowi, proszę zadzwonić. - Facet dzwoni po chwili: - Ddziee... - No co z tym koniem, na jakiej ulicy leży? - Naa Poo...Poo... - Jednak Poznańska, tak? - Nnnie, Poo... - Proszę się jeszcze zastanowić i zadzwonić później. Facet dzwoni po trzech godzinach. - Ddzieeeń dodo... - Witam, witam... na jakiej ulicy leży koń? - Nna Po... Po... - Poże jednak Poznańska? - Tttaa... Ttaak! - No widzi pan, mówiłem, że na Poznańskiej. - Bo go prze... przeniosłemmm. Hrabia wybrał się na popołudniową przejażdżkę swoją limuzyną. W trakcie jazdy pyta swojego służącego: - Janie, jak szybko jedziemy? - Trzydzieści kilometrów na godzinę, hrabio - odpowiada Jan. - Janie! Przyspiesz do czterdziestki, niech spojrzę śmierci w oczy!!! Ordynator oprowadza nowego psychiatrę po oddziale: - Tutaj jest sala Napoleonów, a tutaj - mechaników... - Gdzie oni są? - Leżą pod łóżkami i reperują. - Staszek, pojedź ze mną w sobotę na ryby - mówi Józek, stary wędkarz. - Józek, ale co ty... przecież ja nigdy w życiu żadnej ryby nie złowiłem, bo nie umiem... - A co tu umieć? Nalewasz i pijesz... Małżeństwo na lotnisku pyta: - Ile będzie kosztował przelot? - Polecicie za darmo, jeśli ani razu nie krzykniecie. - Zgoda. Lecą, pilot wyprawia różne karkołomne akrobacje, ale jakoś nikt nie krzyczy. - Gratulacje! - mówi pilot przy lądowaniu. A mąż na to: - A wie pan, że raz chciałem krzyknąć? - W którym momencie? - Kiedy moja żona wypadła z samolotu! - Co panią do mnie sprowadza? - pyta psychiatra swoją pacjentkę. - Każdej nocy śni mi się, że idę ulicą zupełnie naga w kapeluszu na głowie, a tłum mężczyzn podąża za mną krok w krok - odpowiada kobieta. - To ciekawe. A czy odczuwa pani zażenowanie podczas takiego snu? - A jak pan myśli, doktorze? W tym kapeluszu z ubiegłego roku? Wychodzi baca przed chałupę, przeciąga się i woła: - Jaki piękny dzionek! A echo z przyzwyczajenia: - ...mać, mać, mać... ! Pacjentowi zdawało się, że pod jego łóżkiem siedzą potwory. Po wielu seansach niezadowolony z braku poprawy zrezygnował ze swojego terapeuty. Po pewnym czasie spotykają się na ulicy: - Nawet pa nie wie, jak świetnie się czuję. Poszedłem do innego lekarza i on mnie wyleczył w ciągu jednej sesji. - A jak on to zrobił? - Kazał mi obciąć nogi od łóżka. Mężczyznał odkrył broń, wynalazł polowanie. Kobieta odkryła polowanie, wynalazła futra. Mężczyzna odkrył kolory, wynalazł malowanie. Kobieta odkryła malarstwo, wynalazła makijaż. Mężczyzna odkrył mowę, wynalazł konwersację. Kobieta odkryła konwersację, wynalazł plotkę. Mężczyzna odkrył rolnictwo, wynalazł jedzenie. Kobieta odkryła jedzenie, wynalazła dietę. Mężczyzna odkrył przyjaźń, wynalazł miłość. Kobieta odkryła miłość, wynalazła małżeństwo. Mężczyzna odkrył kobietę, wynalazł seks. Kobieta odkryła seks, wynalazła ból głowy. Mężczyzna odkrył handel, wynalazł pieniądze. Kobieta odkryła pieniądze i to zrujnowało mężczyznę... - Jasiu, jakie znasz środki pierące? - Pasek mojego taty! Nauczyciel każe wymienić Jasiowi cztery żywioły. - No, ogień, powietrze, ziemia i... - A czym myjesz ręce? - podpowiada nauczyciel. - Aha, mysło... Chłopak stoi z dziewczyną na ulicy i chcąc się przed nią popisać demonstruje umiejętność przewidywania przyszłości i siłę swojej woli. - Widzisz to okno na drugim piętrze? Za chwilę otworzy je facet w brudnym podkoszulku. Po chwili otwiera się okno i widać faceta w brudnym podkoszulku. - A teraz ten facet odejdzie od okna, ale potem znowu do niego podejdzie i popatrzy na ulicę. Dzieje się tak, jak mówi chłopak. - Teraz wyrzuci przez okno kolorowy telewizor. - Ale tym razem facet podchodzi do okna, potem odchodzi, znowu podchodzi. Na jego twarzy wyraźnie rysuje się cierpienie. Wreszcie wychyla się i krzyczy: - Ale a nie mam kolorowego telewizora! Jasio przychodzi do agencji towarzyskiej. Po chwili zauważa ojca z kochanką. Pyta: - Tato, co ty tutaj robisz? - A co, miałem mamę budzić za te parę złotych? Trzy blondynki zgłosiły się do pracy w policji. Stanowisko było jedno, więc przeprowadzono test. - Mamy dla pani zdjęcie mężczyzny z profilu. Proszę powiedzieć nam o nim jak najwięcej. - On ma tylko jedno ucho! Druga otrzymała to samo polecenie. - On ma tylko jedno ucho! - padła odpowiedź. Poproszono trzecią kandydatkę. Ta spojrzała na zdjęcie i mówi: - Ten człowiek nosi szkła kontaktowe. Komisja spojrzała zdziwiona. Sprawdzono w dokumentach - rzeczywiście. - Wspaniale! Jest pani przyjęta. Ale jak pani to wydedukowała? - dopytuje się komisja. - To proste. On nosi szkła kontaktowe, bo nie może nosić okularów. - Ale dlaczego? - Bo ma tylko jedno ucho! - Co się pan tak pchasz na chama?! - A bo to człowiek wie, na kogo się pcha... Pasażerowie siedzą w samolocie na lotnisku i czekają na pilotów. Ci przychodzą z godzinnym opóźnieniem. Jeden z psem przewodnikiem, drugi z białą laską. Ludzie przerażeni, no ale nic. Samolot kołuje na pas startowy, rozpędza się. 500 metrów do końca pasa, 400, 300, 200. Pasażerowie krzyczą: - Startujcie! Startujcie!!! Samolot wystartował, podwozie się schowało. Jeden pilot mówi do drugiego: - Jak kiedyś nie krzykną, to się rozpieprzymy! Do baru wchodzi facet i zamawia setkę. Z kieszeni wyciąga naparstek, odlewa do niego trochę, z drugiej kieszeni wyciąga małego, kilkunastocentymetrowego ludzika i daje mu naparstek. Barman patrzy na to ze zdziwieniem: - Panie, skąd pan takiego krasnala wytrzasnął? - Wie pan, byliśmy razem w Afryce... Idziemy tam przez las i widzimy, jak tubylcy tańczą dookoła ogniska, a w środku taki w pióropuszu wywija grzechotkami. I jak ty mu Wacuś wtedy powiedziałeś? Że on jest dupa, a nie czarownik? Co to jest? Poeta, blondynka, poeta. Odpowiedź: Kazimierz Przerwa-Termajer. Dzwoni telefon. Blondynka podnosi słuchawkę i słyszy: - Czy to ty, kochanie? - Tak, a kto mówi? |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 2 Polecamy
|
|
|