|
|
|
|
W gabinecie lekarskim zadzwonił telefon. - Panie doktorze, mój mąż połknął igłę. Po chwili telefon dzwoni jeszcze raz. - Nie musi pan przyjeżdżać, znalazłam druga. Babcia zwraca się do wnuczka: - Na urodziny możesz zażyczyć sobie takiej książeczki, jakiej tylko zechcesz. - To poproszę książeczkę czekową. - Dlaczego pluton stoi krzywo? - denerwuje się na apelu kapral. - Bo ziemia jest okrągła - odpowiada żołnierz. - Kto to powiedział? - krzyczy kapral. - Mikołaj Kopernik. - Kopernik wystąp! - Przecież on nie żyje! - To dlaczego nikt mi o tym nie zameldował?! Po wyścigach konnych trener krzyczy do dżokeja: - Przecież na ostatniej prostej mogłeś pobiec szybciej! - Mogłem - odpowiada dżokej - ale żal mi było zostawić konia. Chłop łowił ryby w jeziorze w niedozwolonym miejscu. Zobaczył to policjant i chciał mu dać mandat. - Ależ ja nie łowię ryb, tylko robaczka uczę pływać. - Płacicie więc mandat za to, że robaczek nie ma kamizelki ratunkowej. W drugi dzień świąt mieli przyjść goście. Pani domu wchodzi do pokoju i widzi, ajk jej mąż chowa skrzętnie do szafy wszystkie książki. - Bój się Boga Jareczku! Co ty robisz? Przecież sami porządni ludzie do nas przyjdą. Na pewno nikt z nich nie ukradnie ci książki. - Nie o to chodzi. Mogą je rozpoznać... Do lekarza dzwoni zdenerwowana żona pacjenta. - Panie doktorze, mój mąż napił się przez pomyłkę benzyny. Co mam robić? - Przede wszystkim niech nie pali. - Sprzedałbyś mnie za tysiąc złotych? - pyta przymilnie żona męża. - Nie. - A za 10 tysięcy? - Też nie. - A za milion? - A co, masz kupca? U lekarza: - Na co się pan uskarża? - W nocy tak okropnie chrapię, że budzi mnie własne chrapanie i potem nie moge usnąć. Co mi pan radzi, doktorze? - Proszę spać w drugim pokoju. Lekarz bada pacjentkę. - Potrzeba pani więcej rozrywki. Powinna pani robić coś, na co ma pani ma największą ochotę. - Niestety - wzdycha kobieta - mam bardzo zazdrosnego męża... W czsie transmisji meczu piłkarskiego do drzwi Kowalskiego dzwoni sąsiad. - Czy mógłbym u pana obejrzeć drugą połowę meczu? - Oczywiście. Czyżby telewizor się panu zepsuł? - Nie, tylko wyłączyli prąd, bo właśnie wybuchł u mnie pożar. Dyrektor firmy skarży się przyjacielowi: - Musiałem zwolnić tę sekretarkę, która ci się tak podobała. - Dlaczego? - Nie miała pojęcia o ortografii. Co chwile prosiła, abym przeliterował jakiś wyraz i miałem już dość tego nieustannego zaglądania do słownika. Pracownik do pracodawcy: - Szefie, pracuję u pana już pięć lat i jeszcze nigdy nie upomniałem się o podwyżkę... - I właśnie dlatego jeszcze pan pracuje. Zajączek postanowił nauczyć się latać. Poprosił o pomoc bociana. - To proste - tłumaczy bocian. - Wejdź na wysokie drzewo, skocz i machaj łapkami. Zając posłuchał i po chwili leży pod drzewem z wybałuszonymi oczami i wyszczerzonymi zębami. Podlatuje bocian i mówi: - Zając, ty się nie śmiej! Tyś zdrowo wyrżnął w ziemię. Siedzi zajączek na skraju lasu i ostrzy nóż. Przechodzi wilk i pyta: - Co robisz? - Ostrzę nóż na niedźwiedzia. Przechodzi lis i pyta: - Co robisz? - Ostrzę nóż na niedźwiedzia. Przechodzi niedźwiedź. - Co robisz? - Ostrzę nóż i takie głupstwa plotę, że sam sie sobie dziwię. Wycieczka przystaje w muzeum przed obrazem "Dama z łasiczką". - A to jest słynny portret Leonadra da Vinci - tłumaczy przewodnik. - To on był kobietą? - odzywa się zdziwiony turysta. Tato prosi syna, by pomógł mu malować okna. Gdy młodzieniec ochoczo bierze się do roboty, ojciec wychodzi z pokoju. Po chwili syn przychodzi do pokoju obok i pyta tatę: - A te ramy to też malować? Lekarz pyta pielęgniarkę: - Jak czuje się pacjent z sali numer 20? - Lepiej, rano już nawet mówił. - A co mówił? - pyta uradowany lekarz. - Że czuje się gorzej - odpowiada siostra. Pewien opryszek stanął przed sądem oskarżony o pobicie. - Oskarżony twierdzi, że uderzył poszkodowanego zwiniętą gazetą? - Tak - potwierdza opryszek. - I od tego ciosu poszkodowany doznał wstrząśnienia mózgu? - No tak - ciągnie oskarżony. - Co więc było w tej gazecie. - Nie wiem, nie czytałem. Mąż wraca od kochanki o czwartej nad ranem. Zapala światło i widzi żonę z wałkiem w ręce. - Zwiariowałaś? O czwartej rano robisz kluski? Kowalski spity do nieprzytomności stoi pod latarnią i chwiele się na nogach. - Skąd pan jest? - pyta jakiś przechodzień. - Z Atlantydy... - Przecież Atlantyda dawno zalana! - A ja to nie? Bezchmurny wieczór. Na chodniku leży pijany facet i kontempluje: - Mały Wóz... Wielki Wóz... O kurde! Radiowóz! Przyjechał zpaśnik do znajomego na wieś i jak to znajomi - poszli do baru na kielicha. Gdy już wracali po paru głębszych, w drodze zaatakował ich byk. Zapaśnik, silny facet, nie przestraszył się. Złapał byka za rogi i zaczął z nim walczyć. W końcu byk zrezygnował i uciekł. Zapaśnik na to pijackim bełkotem: - Gdyby nie alkohol, ściągnąłbym tego drania z roweru! Sierżant do rekruta: - Słyszałem, że lubicie muzykę. A co najbardziej? - Melduję, że najbardziej lubię sygnały na posiłki! Na przystanku autobusowym spotykają się dwie stare koleżanki. Jedna pyta drugą: - Julka, a masz ty dom? - Nie mam. - A chłopa masz? - Nie mam. - A dzieci? - Nie mam. - To na co ty czekasz?! - Na autobus. |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 2 Polecamy
|
|
|