|
|
|
|
Wchodzi blondynka do sklepu obuwniczego. - Pastę do butów proszę. - Do jakich butów? - Numer 38. - Kochanie - mówi zaspanym głosem mąż - wyłącz telewizor, zapal światło i podaj mi herbatę... - To niemożliwe - odpowiada małżonka - jesteśmy w kinie! Ojciec rozmawia z synem: - Tato, co to znaczy "stary kawaler"? - To jest, synku, mężczyzna, który się nie ożenił. - A jak nazywa się ten, co się ożenił? - Takich wyrazów to ja nie mogę cię uczyć... Dwaj teksascy potentaci naftowi, Bruce i Alan, siedzą w barze i piją piwo. Nagle Bruce proponuje: - Może poszlibyśmy obejrzeć nowe modele cadilaców? Muszę zmienić samochód. Alan wyraża zgodę. Bruce płaci rachunek i wychodzą. W salonie, zachwyceni nowymi modelami samochodów, obaj postanawiają kupić sobie po cadilacu. Gdy Bruce sięga ręką do kieszeni, chcąc wyciągnąć portfel, Alan powstrzymuje go, mówiąc: - Zostaw, Bruce. Ty płaciłeś za piwo! W przychodni dzwoni telefon. - Halo - mówi Kowalski. - Panie doktorze, proszę natychmiast przyjechać, ponieważ moja żona ma ostry atak wyrostka robaczkowego! - Spokojnie, panie Kowalski. Dwa lata temu osobiście wyciąłem pańskiej żonie wyrostek robaczkowy. Czy słyszał pan kiedyś, aby człowiekowi po raz drugi pojawił się wyrostek? - A czy słyszał pan, doktorze, że u człowieka może pojawić się druga żona?! - Szeregowy Kowalski! Powiedzcie, co będzie, jeśli kula odstrzeli wam ucho? - Będę gorzej słyszał, obywatelu sierżancie! - Dobrze. A co będzie, jeśli kula odstrzeli wam drugie ucho? - Nic nie będę widział! - A to dlaczego? - Bo mi chełm na oczy spadnie! Nauczyciel pyta Jasia: - Jasiu, dlaczego Małgosia płacze? - Z lenistwa. - Jak to? - Usiadła na kaktusie i nie chce jej się wstać! Pchła wygrała milion złotych w totolotka. Gdy zapytano ją, co zrobi z wygraną, odpowiedziała: - Kupię sobie wreszcie psa. Rasowego i wyłącznie dla siebie. Siedzi gość nad rzeką i łowi rybki. Wtem z tyłu nachodzi go strażnik. - Dzień dobry, ma pan oczywiście kartę wędkarską? - Nie, a po co? - Jak to po co? A co pan tu robi? - Siedzę. - A co pan ma w ręce? - Kijek. - A na kijku? - Sznurek. - A na sznurku? - Robaka. - I co pan robi z tym robakiem? - Uczę go pływać. - To płaci pan mandacik. - Za co? - Za brak kamizelki ratunkowej! - Jestem zmuszony jadać w tym podłum lokalu, bo moja żona w ogóle nie chce gotować. - To jest pan szczęśliwym człowiekiem! Ja tu jadam tylko dlatego, że moja żona uparła się, że będzie sama gotować. Nauczycielka pyta chłopca: - Dlaczego znowu nie było Kamila na chemii? - Bo widzi pani, to taki proces chemiczny - wyparował. Przychodzi nowobogacki do restauracji i mówi do kelnera: - Chciałbym zjeść coś ekstra, cena obojętna. - To może kawior? - A co to takiego? - Jajka jesiotra. - A to poproszę dwa na twardo... Do prowincjonalnej restauracji ma zostać przyjęty szef kuchni. - Co szef kuchni będzie u nas robił? - zastanawia się kelnerka. - Będzie wmyślał codziennie inną nazwę dla zupy ziemniaczanej. Jaś do mamy: - Nasz pan od fizyki jest pobożny. - Skąd wiesz? - Jak słucha naszych odpowiedzi przy tablicy, rozkłada ręce i woła: "Boże, Boże!" W restauracji gość rozgląda się za wolnym miejscem. Dostrzega, że w kącie sali przy dwuosobowym stoliku siedzi samotny mężczyzna. Podchodzi więc i zagaduje: - Czy to miejsce jest wolne? Kowalski, bo on to był, podnosi obrus, wsadza głowę pod stół i pyta: - Franek, będziesz jeszcze siedział? Ojciec odprowadza synka do szkoły. - Wiesz synku, przed piętnastu laty też chodziłem do tej szkoły. - Wiem tatusiu. - A skąd? - Pani nauczycielka powiedziała kiedyś, że z podobnym matołem do mnie miała do czynienia przed piętnastu laty. Do wsi słynącej z długowieczności swoich mieszkańców przyjeżdża telewizja. - W jaki sposób - pyta reporter staruszka - można dożyć tak sędziwego wieku? - Rano gimnastyka, po południu gimnastyka, wieczorem gimnastyka. - A ile lat sobie liczycie? - 96. - A wy dziadku, jaką macie dewizę? - pyta reporter drugiego. - Rano mleko - odpowiada dziadek - po południu mleko, wieczorem mleko... - A ile macie lat? - 106. - A wy dziadku? - Rano kobietki, po południu kobietki, wieczorem kobietki - odpowiada rozmówca. - A ile macie lat, dziadku? - 36. Dziadek Kowalski i dziadek Nowak siedzą w parku. Właśnie przechodzą młode dziewczęta. - Jak tak patrzę na te młode dziołchy, to mi się krew w żyłach burzy - przerywa ciszę Kowalski. - To nie krew ci się burzy, ino wapno lasuje! - Czy spełniły się marzenia z twojego dzieciństwa, dziadku? - Tylko jedno. - Jakie dziadku? - Ojciec tak szarpał mnie za włosy, że chciałem być łysy. - Alkohol, papierosy, narkotyki? - pyta celnik turystkę na granicy. - Jeśli pan tak miły, to poproszę filiżankę kawy z mlekiem. - Mamy najgorszą pracę w całym biurze - mówi maszynistka do maszynistki. - Dlaczego tak uważasz? - Bo jak nie pracujemy, to zaraz wszyscy słyszą. Psychiatra do pacjenta: - Chyba jest pan bardzo niezdecydowanym człowiekiem. - I tak i nie, panie doktorze. Spotykają się dwaj koledzy i jeden z nich mówi: Wiesz, właśnie wróciłem z Norwegii. Stary, czego ja tam nie widziałem: niedźwiedzie, renifery, po prostu wszystko... - A fiordy? - dopytuje kolega. - Stary, fiordy to mi z ręki jadły. - Szeregowy Oferma! Już po raz trzeci w tym miesiącu prosicie o przepustkę z powodu choroby dziadka. - Tak jest obywatelu sierżancie. Sam już się nawet zastanawiałem, czy dziadek nie symuluje. Rozmowa starszego małżeństwa: - Zdaje mi się, moja droga, że będzie padać. Jak myślisz, wziąć parasol? - Weź parasol! - Tak? A jeśli nie będzie deszczu, to po co mi parasol? Lepiej wezmę laskę. - Weź laskę! - Jednak zbliża się burza. Lepiej zostawić laskę i wziąć parasol. - Dobrze, zostaw laskę, weź parasol. - Ale chyba się przejaśnia. Lepiej zostawić parasol i wziąć laskę. - Mój Boże! Weź laskę, zostaw parasol. - Widzisz, jaka ty jesteś! To mówisz mi żeby wziąć laskę, to znowu żeby parasol. A w ogóle kto ci powiedział, że ja wychodzę? |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 2 Polecamy
|
|
|