|
|
|
|
Idzie sobie Czerwony Kapturek. Idzie, idzie. A tu wilka nie ma. Szuka, woła, wilka ani widu, ani słychu. Głupia sprawa - myśli. Bez wilka bajka nieważna. W końcu dotarł Czerwony Kapturek do babci, ale tu też nie ma wilka. Babcia zdenerwowana, wilk dawno powinien tu być i ją zjeść, a tak to bajka nie może wyjść. Dzwonią po leśniczego. Leśniczy przyjechał w te pędy. Radzą, co robić, wilka nie ma, bajka nieważna, a dzieci słuchają. Postanowili poszukać wilka w lesie. Chodzą, wołają. Wreszcie patrzą, a na polanie leży wilk. Rozwalony, prawie się nie rusza. Cała trójka skoczyła do niego: - Te, wilk, bajka zawalona, Kapturka w lesie przegapiłeś, babci nie zjadłeś, co jest? Wilk na to: - Dajcie wy mi wszyscy spokój. Jestem kompletnie wykończony. Całą noc tańczyłem z Costnerem. Jaś poszedł z klasą do muzeum. Jego zainteresowanie wzbudziła tabliczka przy mumii egipskiej. Przystanął i pyta Kazia: - Tutaj napisano: "248 p.n.e.". Co to znaczy? - Może to numer rejestracyjny samochodu, który potrącił tego biedaka? - Kowalski, będziecie pracować w kuchni! - wydaje rozkaz sierżant. - Nie mogę iść do kuchni - protestuje Kowalski - bo roznoszę zarazki. - Nieważne, Kowalski! Nie próbuj ze mną dyskutować! Zarazki kto inny za ciebie poroznosi. Wyczerpany turysta na pustyni pyta napotkanego Araba: - Panie, jak dojść do Kairu? - Cały czas prosto, dopiero w czwartek skręci pan w lewo. Kelner do wychodzącego klienta: - Pan zapomniał zapłacić! - Niech się pan nie dziwi, przecież piłem po to, żeby zapomnieć. - W tym stawie nie wolno się kąpać! - Ja się nie kąpię! - Jak to nie? To co pan tam robi? - Ja tonę! - Aaa, to co innego. Przepraszam. Rozmowa dwóch klientów w restauracji: - Co wolisz, koniak czy szampan? - Hm, to zależy, kto będzie regulował rachunek. Do restauracji wchodzi Kowalski, a za nim pies, kot i dwie kury. Kowalski w jednym ręku trzyma klatkę z papugą, a w drugim akwarium. - Panie kelner! - woła. - Dajcie temu wszystkiemu coś zjeść!... Żona wyjechała na wczasy. - Wiesz, mamo, Kazio wczoraj przyszedł brudny do szkoły i pani za karę wysłała go do domu! - I co, pomogło? - Tak, dzisiaj cała klasa przyszła brudna! Na lekcji polskiego nauczycielka mówi do Kazia: - Za karę napiszesz sto razy: "Prace domowe będę odrabiał bez pomocy innych". A twój tata sto razy to podpisze! Tata pyta Kazia: - Jak ci idzie w szkole? - Dobrze. Nawet jeden nauczyciel ci zazdrości! - Zazdrości? A czego? - Już kilka razy złapał się za głowę i powiedział: "Gdybym ja był twoim ojcem..." Do sklepu wbiega kobieta i już od progu krzyczy: - Proszę pułapkę na myszy, tylko szybko, bo chcę złapać autobus! - Proszę pani, tak wielkich pułapek to my nie mamy... Mężczyzna wszedł do zatłoczonego przedziału kolejowego i siada koło tęgiej kobiety obstawionej siatkami. - Panie, uważaj pan na jajka! - krzyczy kobieta. - A co, wieziemy jajeczka do miasta? - zagaduje przyjaźnie mężczyzna. - Nie, gwoździe... - Stan pańskiego zdrowia wymaga natychmiastowej operacji - komunikuje choremu lekarz w szpitalu. - Nigdy się na to nie zgodzę! Wolę umrzeć! - odpowiada pacjent. - Jedno drugiego nie wyklucza... Studentka po oblanym egzaminie mówi do profesora: - Panie profesorze, ja naprawdę nie zasłużyłam na pałę. - Oczywiście, że nie, ale to jest najniższy stopień, jaki przewiduje regulamin. Nowobogackiego przywieziono do szpitala po wypadku. - Moje porsche - jęczy pacjent. - Co tam samochód! Stracił pan lewą rękę - mówi lekarz. - O nie! Mój złoty rolex, mój złoty rolex! - Sąsiedzie, pański pies szczekał całą noc! - denerwuje się Kowalski. - Nie szkodzi. Wyśpi się w dzień. Lekarz zwraca się do 70-letniej pacjentki: - No, babciu w waszym wieku trzeba się oszczędzać, nie męczyć, unikać schodów. Po miesiącu kobieta pojawia się w gabinecie. - No i jak się pani czuje? - Dobrze. A mogę już chodzić po schodach? To wspinanie po rynnie bardzo mnie męczy... Nowak jedzie samochodem. Złapał gumę. Zatrzymuje się więc i zmienia oponę. Po chwili obok staje sportowe auto i wysiada z niego młody, łysy facet. - Co pan robi? - pyta. - Odkręcam koło. Na to mężczyzna wybija szybę w jego samochodzie i oznajmia: - Dobra, to ja biorę radio! Blondynka pyta blondynkę: - Powiedz mi, jak to się właściwie mówi: Iran czy Irak? W szkole: - Hej, ty tam pod oknem, kiedy był I rozbiór Polski? - pyta profesor. - Nie wiem. - A w którym roku była bitwa pod Grunwaldem? - Nie wiem. - To co ty właściwie wiesz? Jak chcesz zdać maturę? - Ja kaloryfer naprawiam. Pracownik mówi do przełożonego: - Muszę dostać podwyżkę! Cztery inne firmy nie dają mi spokoju! - Dobrze, dostanie pan, ale proszę się przyznać, co to za przedsiębiorstwa? - Elektrownia, gazownia, telekomunikacja i spółdzielnia mieszkaniowa. Dwaj policjanci idą ulicą i znajdują na niej lusterko. Pierwszy patrzy i mówi: - Ty, ja chyba tego idiotę skądś znam. Drugi patrzy i mówi: - Ty durniu, to przecież ja! Zaraz po tym zdarzeniu podjeżdża radiowozem komendant i mówi: - Pokażcie co tam macie. Po czym mówi: - Co wy kretyny, własnego komendanta nie poznajecie? Komendant schował lusterko. W domu curka przeszukała mu kieszenie. Znalazła lusterko, spojrzała i krzyczy: - Mamo, mamo, tata ma kochankę!!! - Pokaż mi to!!! Żona patrzy i mówi: - Eee... taka stara pudernica, nie mam nawet o co być zazdrozna!!! Baca słyszy krzyki z podwórka: - Czego tam? - Bacoooo! Potrzebujecie drewna? - Nieee! Rano baca budzi się, wychodzi na podwórko, patrzy: - O kruca fuks! Gdzie moje drewno?! Na przystanku autobusowym Jasio trąca w nogę starszego pana. - Czy pan lubi lizaki? - Nie. - To proszę go na chwilę potrzymać, bo muszę zawiązać sznurowadło. |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 3 Polecamy
|
|
|