|
|
|
|
Poturbowany kangur wsiada do autobusu. Stojący obok mężczyzna pyta: - Co się stało? - Próbowali wyrwać mi torbę... Zdenerwowany chirurg przechadza się po sali operacyjnej, zerkając co chwila na zegarek, to na pusty stół. Wreszcie nie wytrzymuje: - Trudno, siostro - mówi. - Nie możemy już dłużej czekać na tego pacjenta. Zaczynamy bez niego! Statek turystyczny przepływa obok małej wysepki. Nagle na brzeg wyskakuje brodaty, długowłosy facet w poszarpanym ubraniu, zaczyna krzyczeć i machać rękami. Jedna z pasażerek zaciekawiona zwraca się do kapitana: - Co to za człowiek? - Wariat. Zawsze się tak zachowuje, kiedy tędy przepływamy. I to od dziesięciu lat. Ktoś dobija się do drzwi: - Dzień dobry panu. Jestem z komitetu osiedlowego i zbieram datki na budowę basenu. Cze zechciałby pan coś ofiarować? - Oczywiście - odpowiada pytany. - Z największą chęcią dam trzy wiadra wody. Henio i Władzio znaleźli na lotnisku beczke z paliwem napędowym i napili się z niej. Następnego dnia rano Henio odebrał telefon. - Mówi Władzio - usłyszał głos kolegi. - Byłeś już dziś w ubikacji? - Jeszcze nie! - To jak będziesz, trzymaj się mocno deski, bo ja dzwonię z Paryża! Pewien ksiądz musiał pilnie na chwilę wyjechać. Akurat był wielki post i miała odbyć się droga krzyżowa. Ksiądz poprosił więc organistę, aby ten poprowadził ją za niego i nie kończył przed jego powrotem. Ale w mieście były straszne korki, ksiądz wrócił po dwóch godzinach. Wchodzi do kościoła i słyszy: - Stacja 152. Pan Jezus idzie do wojska. Wszyscy śpiewamy: Przyjedź mamo na przysięgę... Mężczyzna kupił nowego mercedesa. Postanowił go przetestować - jedzie drogą 220. Nagle zza zakrętu wyjeżdża furmanka. Kierowca nie zdążył wyhamować i wjechał w nią. Gdy sie ocknął, zobaczył straszny widok - dwa konie już ledwo dyszą, woźnica ma urwane obydwie nogi, które leżą obok niego. Wrócił do samochodu, wyciągnął młotek, podszedł do konia, uderzył go w łeb - koń padł, podszedł do drugiego i zrobił to samo. Woźnica widząc, co się dzieje, przysunął urwane nogi do siebie i drze się na cały głos: - Nawet mnie k... nie drasnęło!!! Spotykają się w ciemnej uliczce właściciel rottwailera z właścicielem jamnika. Właścicielowi rottwairela błysnęła gwiazdka w oku i mówi: - Może spuścimy psy ze smyczy? Na to właściciel jamnika: - Nie widzę problemu. Psy dopadły do siebie. Po chwili opada kurz. Rottweiler leży w kałuży krwi, a jamnik stoi wesoły. - Dam panu 5 tysięcy złotych za tego jamnika - mówi właściciel rottweilera. - Panie, 5 tysięcy to ja dostałem za krokodyla, a operacja plastyczna? Sprzecza się dwóch chłopców, który ma starszego pradziadka: - Mój prapradziadek był cieślą i strugał belki na Arkę Noego. Drugi mówi: - Mój praprapra... pradziadek był ogrodnikiem i sadził drzewka w raju. Trzeci mówi: - Mój praprapra... i jeszcze długo bym musiał mówić prapra, był elektrykiem. Jak Pan Bóg powiedział: "Niech będzie światło" - to kable już były podłączone. Jasio wraca ze szkoły do domu. Mama pyta go o wrażenia: - Jak było? - Na pięć, mamusiu. Dwója z polskiego, dwója z przyrody i jedynka z matematyki - odpowiada. Dwie staruszki wychodzą z kina i spotykają trzecią. - Na czym byłyście? - pyta trzecia. - Hm... - zaczyna jedna. - zaraz, bo zapomniałam... Pomóżcie mi. Co to jest: takie czerwone z łodygą i listkami? - Kwiat. - Tak, kwiat. A taki z kolcami? - Róża. - O właśnie! Róża, na czym byłyśmi? Obok pola golfowego przechodzi kondukt żałobny. Jeden z grających Anglików odkłada kij i zdejmuje czapkę. - Cóż to? - dziwi się kolega. - Przerywa pan grę? - Proszę mi wybaczyć, ale przez 25 lat byliśmy małżeństwem. Kierownik budowy pyta jednego ze swoich robotników: - Jak to jest, Nowak, że wszyscy noszą na górę po dwie belki, a ty po jednej? - Bo to lenie, szefie! Nie chce im się chodzić po dwa razy! - Jakie znasz żywioły? - pyta Jasia nauczyciel. - Woda, ogień, powietrze, ziemia i piwo - mówi dziecko. - Kto ci takich rzeczy naopowiadał? - Mama. Gdy ojciec wraca do domu pijany, to mówi o nim, że jest w swoim żywiole. - Moja żona zrobiła mi prezent pod choinkę - zwierza się kolega koledze. - Będziemy mieli dziecko... - Gratuluję! Nie wyglądasz jednak na szczęśliwego. - Bo widzisz, ona się na ten prezent... złożyła z naszym sąsiadem. Ordynator szpitala zwraca się do Nowakowej: - Po dłuższej obserwacji muszę powiedzieć, że wcale mi się pani mąż nie podoba. - Panie doktorze, szczerze powiem, że mnie też - mówi żona. - Ale on jest taki dobry dla dzieci. Przychodzi baba do lekarza: - Panie doktorze, mój mąż ma nerwicę. - To nic strasznego, potrzeba mu tylko ciszy i spokoju. - No właśnie. Sto razy dziennie mu to powtarzam! Żona przed wyjazdem mówi do Małysza: - Tylko mi nie skacz na boki!! Rozmowa dwóch Polaków przed sklepem monopolowym: - Wezmę dwie. - Weź jedną, tyle nie wypijemy... - Wezmę dwie, damy radę. - Nie damy, zobaczysz. - Damy radę. Biorę dwie... Wchodzi do sklepu: - Poproszę skrzynkę wódki i dwie lemoniady. Kowalski na drzwiach swojego mieszkania przybił wizytówkę z napisem: "insz. Kowalski". Sąsiad zwraca mu uwagę: - Panie Kowalski, inżynier pisze się inż., a nie insz. - Kiedy ja nie inżynier, tylko insztalator... Lekarz wojewódzki wizytuje jeden z miejskich szpitali. Na kartach pacjentów widzi nieznane symbole. - Co one oznaczają? - pyta zaciekawiony. - Nie chcemy denerwować chorych, więz zaszyfrowujemy ich choroby. ZS to zawał serca, PP - paraliż postępujący, RS - rak sutka... - No dobrze, a DW? - Diabli wiedzą... Podczas ulewnego deszczu do dużego sklepu wbiega mężczyzna: - Przepraszam, czy ktoś nie zostawił parasola? - A jak wyglądał? - Wszystko mi jedno... Na zakładowym jubileuszu przemawia szef wydziału. Na zakończenie wznosi kielich ze słowami: - Za wszystkie panie, które mamy pod sobą... Kowalski zostaje wezwany przed oblicze egzekutywy. - Okłamaliście nas. Gdy wstępowaliście do partii, w ankiecie personalnej napisaliście, że wasz ojciec przed wojną był górnikiem. A tymczasem był właścicielem domu publicznego. - To prawda, ale tatuś zawsze mówił, że burdel to prawdziwa kopalnia złota. Dzwonek do drzwi. Na progu mieszkania stoi mężczyzna. - Czy to tu cieknie rura? - Nie - odpowiada lokatorka. - A czy w tym domu mieszkają państwo Kowalscy? - Już nie. Opuścili lokal przeszło trzy miesiące temu. - Co za ludzie! Zamawiają hydraulika, a potem się wyprowadzają... |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 3 Polecamy
|
|
|