Humor
  Gry
  Cytaty z IRC'a

 

 

 

 

 

 

 

 


X X X

Poturbowany kangur wsiada do autobusu. Stojący obok mężczyzna pyta:
- Co się stało?
- Próbowali wyrwać mi torbę...

X X X

Zdenerwowany chirurg przechadza się po sali operacyjnej, zerkając co chwila na zegarek, to na pusty stół. Wreszcie nie wytrzymuje:
- Trudno, siostro - mówi. - Nie możemy już dłużej czekać na tego pacjenta. Zaczynamy bez niego!

X X X

Statek turystyczny przepływa obok małej wysepki. Nagle na brzeg wyskakuje brodaty, długowłosy facet w poszarpanym ubraniu, zaczyna krzyczeć i machać rękami. Jedna z pasażerek zaciekawiona zwraca się do kapitana:
- Co to za człowiek?
- Wariat. Zawsze się tak zachowuje, kiedy tędy przepływamy. I to od dziesięciu lat.

X X X

Ktoś dobija się do drzwi:
- Dzień dobry panu. Jestem z komitetu osiedlowego i zbieram datki na budowę basenu. Cze zechciałby pan coś ofiarować?
- Oczywiście
- odpowiada pytany. - Z największą chęcią dam trzy wiadra wody.

X X X

Henio i Władzio znaleźli na lotnisku beczke z paliwem napędowym i napili się z niej. Następnego dnia rano Henio odebrał telefon.
- Mówi Władzio - usłyszał głos kolegi. - Byłeś już dziś w ubikacji?
- Jeszcze nie!
- To jak będziesz, trzymaj się mocno deski, bo ja dzwonię z Paryża!

X X X

Pewien ksiądz musiał pilnie na chwilę wyjechać. Akurat był wielki post i miała odbyć się droga krzyżowa. Ksiądz poprosił więc organistę, aby ten poprowadził ją za niego i nie kończył przed jego powrotem. Ale w mieście były straszne korki, ksiądz wrócił po dwóch godzinach. Wchodzi do kościoła i słyszy:
- Stacja 152. Pan Jezus idzie do wojska. Wszyscy śpiewamy: Przyjedź mamo na przysięgę...

X X X

Mężczyzna kupił nowego mercedesa. Postanowił go przetestować - jedzie drogą 220. Nagle zza zakrętu wyjeżdża furmanka. Kierowca nie zdążył wyhamować i wjechał w nią. Gdy sie ocknął, zobaczył straszny widok - dwa konie już ledwo dyszą, woźnica ma urwane obydwie nogi, które leżą obok niego. Wrócił do samochodu, wyciągnął młotek, podszedł do konia, uderzył go w łeb - koń padł, podszedł do drugiego i zrobił to samo. Woźnica widząc, co się dzieje, przysunął urwane nogi do siebie i drze się na cały głos:
- Nawet mnie k... nie drasnęło!!!

X X X

Spotykają się w ciemnej uliczce właściciel rottwailera z właścicielem jamnika. Właścicielowi rottwairela błysnęła gwiazdka w oku i mówi:
- Może spuścimy psy ze smyczy?
Na to właściciel jamnika:
- Nie widzę problemu.
Psy dopadły do siebie. Po chwili opada kurz. Rottweiler leży w kałuży krwi, a jamnik stoi wesoły.
- Dam panu 5 tysięcy złotych za tego jamnika - mówi właściciel rottweilera.
- Panie, 5 tysięcy to ja dostałem za krokodyla, a operacja plastyczna?

X X X

Sprzecza się dwóch chłopców, który ma starszego pradziadka:
- Mój prapradziadek był cieślą i strugał belki na Arkę Noego.
Drugi mówi:
- Mój praprapra... pradziadek był ogrodnikiem i sadził drzewka w raju.
Trzeci mówi:
- Mój praprapra... i jeszcze długo bym musiał mówić prapra, był elektrykiem. Jak Pan Bóg powiedział: "Niech będzie światło" - to kable już były podłączone.

X X X

Jasio wraca ze szkoły do domu. Mama pyta go o wrażenia:
- Jak było?
- Na pięć, mamusiu. Dwója z polskiego, dwója z przyrody i jedynka z matematyki
- odpowiada.

X X X

Dwie staruszki wychodzą z kina i spotykają trzecią.
- Na czym byłyście? - pyta trzecia.
- Hm... - zaczyna jedna. - zaraz, bo zapomniałam... Pomóżcie mi. Co to jest: takie czerwone z łodygą i listkami?
- Kwiat.
- Tak, kwiat. A taki z kolcami?
- Róża.
- O właśnie! Róża, na czym byłyśmi?

X X X

Obok pola golfowego przechodzi kondukt żałobny. Jeden z grających Anglików odkłada kij i zdejmuje czapkę.
- Cóż to? - dziwi się kolega. - Przerywa pan grę?
- Proszę mi wybaczyć, ale przez 25 lat byliśmy małżeństwem.

X X X

Kierownik budowy pyta jednego ze swoich robotników:
- Jak to jest, Nowak, że wszyscy noszą na górę po dwie belki, a ty po jednej?
- Bo to lenie, szefie! Nie chce im się chodzić po dwa razy!

X X X

- Jakie znasz żywioły? - pyta Jasia nauczyciel.
- Woda, ogień, powietrze, ziemia i piwo - mówi dziecko.
- Kto ci takich rzeczy naopowiadał?
- Mama. Gdy ojciec wraca do domu pijany, to mówi o nim, że jest w swoim żywiole.

X X X

- Moja żona zrobiła mi prezent pod choinkę - zwierza się kolega koledze. - Będziemy mieli dziecko...
- Gratuluję! Nie wyglądasz jednak na szczęśliwego.
- Bo widzisz, ona się na ten prezent... złożyła z naszym sąsiadem.

X X X

Ordynator szpitala zwraca się do Nowakowej:
- Po dłuższej obserwacji muszę powiedzieć, że wcale mi się pani mąż nie podoba.
- Panie doktorze, szczerze powiem, że mnie też
- mówi żona. - Ale on jest taki dobry dla dzieci.

X X X

Przychodzi baba do lekarza:
- Panie doktorze, mój mąż ma nerwicę.
- To nic strasznego, potrzeba mu tylko ciszy i spokoju.
- No właśnie. Sto razy dziennie mu to powtarzam!

X X X

Żona przed wyjazdem mówi do Małysza:
- Tylko mi nie skacz na boki!!

X X X

Rozmowa dwóch Polaków przed sklepem monopolowym:
- Wezmę dwie.
- Weź jedną, tyle nie wypijemy...
- Wezmę dwie, damy radę.
- Nie damy, zobaczysz.
- Damy radę. Biorę dwie...

Wchodzi do sklepu:
- Poproszę skrzynkę wódki i dwie lemoniady.

X X X

Kowalski na drzwiach swojego mieszkania przybił wizytówkę z napisem: "insz. Kowalski".
Sąsiad zwraca mu uwagę:
- Panie Kowalski, inżynier pisze się inż., a nie insz.
- Kiedy ja nie inżynier, tylko insztalator...

X X X

Lekarz wojewódzki wizytuje jeden z miejskich szpitali. Na kartach pacjentów widzi nieznane symbole.
- Co one oznaczają? - pyta zaciekawiony.
- Nie chcemy denerwować chorych, więz zaszyfrowujemy ich choroby. ZS to zawał serca, PP - paraliż postępujący, RS - rak sutka...
- No dobrze, a DW?
- Diabli wiedzą...

X X X

Podczas ulewnego deszczu do dużego sklepu wbiega mężczyzna:
- Przepraszam, czy ktoś nie zostawił parasola?
- A jak wyglądał?
- Wszystko mi jedno...

X X X

Na zakładowym jubileuszu przemawia szef wydziału. Na zakończenie wznosi kielich ze słowami:
- Za wszystkie panie, które mamy pod sobą...

X X X

Kowalski zostaje wezwany przed oblicze egzekutywy.
- Okłamaliście nas. Gdy wstępowaliście do partii, w ankiecie personalnej napisaliście, że wasz ojciec przed wojną był górnikiem. A tymczasem był właścicielem domu publicznego.
- To prawda, ale tatuś zawsze mówił, że burdel to prawdziwa kopalnia złota.

X X X

Dzwonek do drzwi. Na progu mieszkania stoi mężczyzna.
- Czy to tu cieknie rura?
- Nie
- odpowiada lokatorka.
- A czy w tym domu mieszkają państwo Kowalscy?
- Już nie. Opuścili lokal przeszło trzy miesiące temu.
- Co za ludzie! Zamawiają hydraulika, a potem się wyprowadzają...

X X X
  Statystyki
  • Adres IP: 38.103.63.59

    Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html)
    Użytkowników on-line: 3
  •   Polecamy



     

     

     

     

     

     
    PostNet - darmowy system wymiany bannerów PostNet - darmowy system wymiany bannerów

     
    Cukrownia

    brak autoryzacji sprawdz autoryzacje wymiana linkow nieautoryzowano 905