|
|
|
|
Komendant policji zwołuje zebranie, na którym stawiają się wszyscy podwładni i zwraca się do pracowników. - Krąży o nas wiele kawałów, ale nie przejmujcie się nimi. I tak 99 procent tych dowcipów jest niezrozumiałych. Rosyjski żołnierz rozmawia z amerykańskim. Amerykanin chwali się, jak to u nich jest dobrze w armii. Mówi, że mają świetny sprzęt i że dostają na dobę równowartość 10 tysięcy kalorii. Na to Rosjanin: - Kłamiesz! Żaden człowiek nie zje dziennie 15 kilogramów ziemniaków! Baca niesie martwego psa. Po drodze spotyka go turysta i pyta: - Baco, a co wyście zrobili z tym psem? - A dyć zabiłem go. - To musiał być wściekły - stwierdza turysta. - No, zachwycony to on nie był - spokojnie odpowiada góral. Sekretarka zwraca się do szefa: - Z naszej filii na Saharze otrzymaliśmy telegram z wiadomością, że brakuje im wody. - Nie ma się czym przejmować - odpowiada jej spokojnie przełożony. - Oni zawsze przesadzają. - Ale nie tym razem. Znaczek był przymocowany spinaczem... Poszedł słoń z mrówką do czyjegoś sadu. Nagle usłyszeli kroki właściciela. Mrówka mówi do przestraszonego słonia: - Hej, słoń! Schowaj się za mną, ja nie rzucam się w oczy! Do studenta siedzącego w parku na ławce podchodzi policjant. - Co pan robi na tej ławce? - Kontempluję. - Jak cię walnę w pysk, to zaraz będziesz pluł prosto. Góral stanął przed sądem oskarżony o pobicie. - Oskarżony twierdzi, że uderzył poszkodowanego jeden raz zwiniętą gazetą? - I od tego ciosu gazetą poszkodowany doznał wstrząsu mózgu? - Skoro tak doktor powiedział... - A co było w gazecie? - Nie wiem, nie czytałem... - Jakie wino jest najmocniejsze? - Mszalne, bo tylko jeden pije, a śpiewają wszyscy. Mąż zagląda do szafy i znajduje szkielet człowieka. Patrzy na żonę pytającym wzrokiem. - Nie wygłupiaj się - mówi żona. - Nie będziesz mi chyba robił wymówek po 20 latach? Żona z mężem w restauracji. Ona zamawia: - Stek, pieczone ziemniaczki i lampka czerwonego wina... - A warzywo? - pyta kelner. - On...? On zje to, co ja... Przechodzi mrówka pod jabłonią, gdy nagle spada na nią jabłko. Po chwili wygrzebuje się spod niego: - A niech to! W samo oko... Szkocki duchowny otrzymuje czek wypisany na sporą sumę z przeznaczeniem na cele charytatywne. - Ale na tym czeku brakuje podpisu - mówi do ofiarodawcy. Szkot na to: - Dobrze uczynki wolę spełniać anonimowo. Spotykają się trzy bociany i rozmawiają o tym, jak spędzyły ostatni tydzień. - Ja uszczęśliwiałem staruszków w Krakowie - mówi pierwszy. - Ja uszczęśliwiałem trzydziestolatków w Warszawie - mówi średni. Na to najmłodszy: - A ja straszyłem studentów w Poznaniu. Policjant przesłuchuje poszkodowanego: - Dlaczego nie wzywał pan pomocy, kiedy bandyta zabierał panu zegarek? - Bałem się otworzyć usta. Mam złote zęby! Mały mól po raz pierwszy wypuścił się w samotny lot po pokoju. Wyleciał z szafy, zrobił rundkę i wrócił na płaszczyk. Stary mól pyta: - I jak poszło? - Chyba dobrze... Wszyscy klaskali! Policjant zatrzymuje przechodnia. - Proszę się wylegimi... wylemigi... wyligi... A zresztą, niech pan idzie do domu, mam dziś dobry humor! Para kochanków siedzi na kanapie. Dzwoni telefon. Ona odbiera. - Kto dzwonił? - pyta on. - Mój mąż. - O! Co mówił? - Że spóźni się do domu, bo gra z tobą w brydża... Proboszcz egzaminuje z katechizmu parę, która wkrótce ma stanąć na ślubnym kobiercu. Narzeczonej idzie świetnie, narzeczony mętnie duka odpowiedzi. - Pani zdała, a pan musi jeszcze raz przyjść za miesiąc. Para przychodzi po tygodniu. - Przecież mówiłem: za miesiąc! - Księże proboszczu, to nie ten sam! Znalazłam narzeczonego, który zna ten katechizm na pamięć! Przychodzi facet do restauracji i zamawia: - Barman, dla mnie setka, dla orkiestry setka i dla ciebie setka. Gdy przyszło do płacenia, okazało się, że facet nie ma pieniędzy, więc barman wyrzuca go z kopniakami z lokalu. Na drugi dzień facet jak gdyby nigdy nic przychodzi i zamawia: - Dla mnie setka i dla orkiestry setka. - A dla mnie to już nie? - pyta zgryźliwie barman. - Dla ciebie nie, bo jak wypijesz, to rozrabiasz. Przychodzi Jasiu do sklepu: - Poproszę papier do... - Ależ Jasiu, mówi się papier toaletowy... coś jeszcze dla ciebie? - Tak, mydło. - Toaletowe? - Nie, do twarzy. Niedługo po ślubie koledzy zaprosili kumpla na męską imprezkę. Wychodząc, obiecał młodej żonie, że wróci punktualnie. O trzeciej nad ranem kompletnie pijany wchodzi do domu i słyszy zegarową kukułkę. Natychmiast zrozumiał, że zegar obudził żonę. W obawie przed młodą małżonką zakukał jeszcze 9 razy, żeby myślała, że jest północ i położył się spać. Rano żona pyta o której wrócił. - O dwunastej, kochanie. - Chyba musimy wymienić zegar - spokojnie odpowiada żona. - Dlaczego? - Wczoraj kukułka zakukała trzy razy, powiedziała "cholera", zakukała sześć razy, odchrząknęła, zakukała jeszcze trzy razy i głupkowato się zaśmiała. Idzie dwóch spragnionych wędrowców przez pustynię. Żar się z nieba leje, a w ich manierkach ani kropli wody. Nagle jeden ożywił się, spojrzał uważnie na towarzysza i zagaduje: - Mówiłeś, że masz wodę w kolanie. - No - odpowiada drugi. - A w którym? Kobieta w sklepie z antykami. - Chciałabym kupić jakieś stylowe krzesło dla męża. - Ludwik? - Nie, Zenon. - Moja siostra ma szkarlatynę - mówi Jasio w szkole. - To wracaj szybko do domu, bo zarazisz całą klasę - nakazuje mu wychowawczyni. Po dwóch tygodniach chłopiec pojawia się na lekcjach. - I co, siostra wyzdrowiała? - pyta nauczycielka. - Nie wiem, bo jeszcze nie napisała. Nawet nie zadzwoniła. Do Kowalskich przychodzi akwizytor odkurzaczy. Rozrzuca śmieci i mówi: - Zjem każdy paproch, którego nie wciągnie ten supersprzęt. - W takim razie życzę panu smacznego - odpowiada rozbawiony Kowalski. - Od wczoraj nie mamy prądu. |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 3 Polecamy
|
|
|