|
|
|
|
Młoda mężatka kupiła składaną szafę, ale jej radość nie trwała długo, w okolicy przejechał tramwaj i szafa się rozleciała. Zadzwoniła więc do sklepu i poinformowała o tym sprzedawcę. Ten zareagował natychmiast i przysłał pracownika, aby sprawdził, co jest z tą szafą. Gość przyszedł, złożył szafę i powiedział, że on wejdzie do szafy i sprawdzi, co się stanie, gdy nadjedzie tramwaj. W tym czasie wrócił mąż. - Co pan tu robi??? - Jak powiem, że czekam na tramwaj, to i tak mi pan nie uwierzy. Kowalski wraca z całodziennego wędkowania z pustymi rękami. - Złowiłeś coś? - pyta ironicznie żona. - No nie... Ale jednego szczupaka to tak przestraszyłem...! Ojciec radzi synowi przed ślubem: - Po pierwsze, od razu ustal, że jedną noc w tygodniu możesz spędzać z przyjaciółmi. Po drugie, nigdy nie marnuj jej dla przyjaciół. Szkot do żony leżącej na łożu śmierci: - Kochanie, idę po lekarza. Gdybyś wyczuła, że zbliża się twój koniec, to nie zapomnij zgasić światła. Kobieta miała męża, który strasznie pił. Koleżanki poradziły jej, żeby nalała pełną wannę wódki, a na dnie położyła martwego kota i zamknęła męża w łazience. Tak też zrobiła. Mija jeden dzień, potem drugi i trzeci. W końcu zaniepokojona żona zagląda do łazienki. A tam mąż wykręca kota nad kieliszkiem: - No kicuś, jeszcze pięćdziesiąteczkę. Dwóch spragnionych rozmawia przed sklepem monopolowym: - Wezmę dwie. - Weź jedną, tyle nie wypijemy... - Wezmę dwie, damy radę. - Nie damy, zobaczysz. - Damy radę, biorę dwie. Wchodzi do sklepu i mówi: - Poproszę skrzynkę wódki i dwie lemoniady. Pijak opowiada kumplowi przygodę: - no i wiesz, idę se i jak mnie nagle coś w plecy nie łupnie. Patrzę, a to podłoga. Jedzie Zbyszko z Bogdańca na koniu, patrzy, a na rozdrożu postać przyodziana w wór pokutny. - Człowieku, ktoś ci wyłupił oczy. Postać kiwa w milczeniu głową. - Co widzę, wyrwano ci język i obcięto rękę! Kto ci to uczynił? Postać kikutem kreśli znak krzyża na piersi. - Niemożliwe! Pogotowie? Mąż mówi do blondynki w trakcie meczu piłkarskiego: - Gra jest ciekawa, tylko bramek brak. - Coś ty, przecież widzę aż dwie! Kowalski patrzy na żonę wychodzącą z salonu kosmetyczneho i ciężko wzdychając mówi: - No cóż. Zrobili co mogli. Jasio mówi do kasjerki: - Wczoraj, wydając mi resztę pomyliła się pani o sto złotych. - Moje dziecki, każdy może tak powiedzieć. - Jeśli pani nie wierzy, to zostawię tę setkę sobie. Siedzi baca ze skoczkami narciarskimi i wysłuchuje ich opowieści. Pierwszy skoczek chwali się, że skoczył na odległość 100 metrów, drugi, że pobił rekord skoczni. Na to baca. - Jak ja skoczyłem, to leciałem, leciałem, minąłem koniec wybiegu, tam, gdzie zatrzymują się inni, minąłem Zakopane, minąłem Gubałówkę. A tu, jak halny nie powieje i wróciło mnie na 30 metr. - Gosposiu, gdzie jest wasz mąż? - Poszedł karmić świnie, ale rozpoznacie go łatwo, bo jest w kapeluszu. Lekarz bada pacjenta z mocno poobijaną głową: - Od czego są te rany? - Od myślenia. - Naprawdę? - Wczoraj myślałem, że żona wróci później... Wpada facet do baru: - Kelner jedno piwo, zanim się zacznie... Dostaje piwo i znów woła: - Piwo, zanim się zacznie. Po kilku godzinach kelner widząc, że gość robi się coraz bardziej pijany, nie wytrzymuje i pyta: - Panie, a kto za to zapłaci? - Oho, zaczyna się... Rozmowa przyjaciółek: - Musisz być chora, skoro codziennie przyjmujesz tego młodego lekarza. - A czy u ciebie tak często się paliło, jak przychodził do ciebie ten strażak? Pechowy grotołaz wpadł do dawno nieużywanego szybu w kopalni. Koledzy wołają z góry: - Żyjesz? Nic ci nie jest? - Chyba nic! - To wyłaź stamtąd! - Nie mogę. Jeszcze lecę... - Nie chcę pani straszyć - mówi Krzyś do nauczycielki - ale tato powiedizł, że jak się nie skończą te uwagi w moim dzienniczku, to ktoś oberwie. Leżący na stole operacyjnym pacjent słyszy jak lekarz mówi: - Siostro, proszę podać mi instrumenty. - To pan doktor chce teraz grać? - pyta zaskoczony pacjent. Student medycyny pyta ordynatora, co oznaczają skróty, którymi posługują się lekarze w szpitalu. - Nie chcemy denerwować pacjentów, więc zaszyfrowaliśmy nazwy poszczególnych dolegliwości. ZS to zawał serca, Wrz - wrzody żołądka... - No dobrze, a DW? - Diabli wiedzą... Na lotnisku pasażer zwraca się do bagażowego: - Czy możecie wysłać tę dużą walizkę do Kanady, tę średnią do Oslo, a tę małą do Berlina? - Proszę pana, my się tym nie zajmujemy - mówi tragarz. - To dziwne, tydzień temu tak zrobiliście. - Jasiu, jaka jest twoja ulubiona piosenkarka? - pyta nauczycielka muzyki. - Ser - odpowiada Jasio. - Kto? - dopytuje się pani. - No, psecies mówię, ze Ser. Żona zwraca się z pytaniem do męża: - Czy dostałeś w końcu tę premię? - Tak - odpowiada mąż. - To może poszlibyśmy obejrzeć jakieś futerka? - pyta dalej żona. - Za późno. Zoo jest już zamknięte. Wsiada kontroler biletów do autobusu i mówi do jednego z pasażerów: - Bileciki do kontroli! - Nie mam - pada odpowiedź. - Tak? No to teraz bilecik będzie pana kosztował 50 złotych. - O nie! Od koników nie kupuję! - Panie mecenasie, zdradza mnie żona - mówi oburzony mąż. - A dlaczego pan tak sądzi? - Bo dzisiaj rano, kiedy wróciłem do domu, powiedziała, że nocowała u koleżanki Ireny. A u Ireny to nocowałem ja. |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 3 Polecamy
|
|
|