|
|
|
|
Szatnia w łaźni. Na wieszakach wiszą ubrania. W jednym z nich dzwoni telefon komórkowy. Rozbierający się obok mężczyzna wyciąga komórkę i pyta: - Cześć kochanie, o co chodzi? Po chwili: - A ile to futro kosztuje? 5000 złotych? Trochę drogo, ale dobrze, kup sobie. Po zakończeniu rozmowy facet bierze komórkę i wchodzi do pomieszczenia łaźni. Już od drzwi woła: - Chłopaki, czyj to telefon? - Po co Adamowi Małyszowi telefon komórkowy? - Żeby trener mógł do niego zadzwonić, kiedy ma wylądować. Przez pustynię jedzie na wielbłądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą z naprzeciwka karawanę. - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. Dzwoni facet do kumpla. Odbiera dziecko: - Jest ojciec? - Jest - odpowiada szeptem dziecko. - To poproś go. - Nie mogę - szepce dziecko. - Dlaczego? - Bo jest zajęty - szepce dalej. - A mama jest? - Jest. - To poproś mamę. - Nie mogę. Też jest zajęta. - A czy oprócz taty i mamy jest jeszcze ktoś w domu? - Tak, policja - potwierdza nadal szeptem dziecko. - To poproś pana policjanta. - Nie mogę, jest zajęty. - Czy jeszcze ktoś jest w domu? - Straż pożarna, ale pan strażak też jest zajęty. - Powiedz mi dziecko, co oni wszyscy robią u was w domu? - Szukają. - Kogo? - Mnie... Przychodzi stonoga do szewca, a szewc na to: "Ty mnie nawet nie denerwuj!". Wysoko na drzewie, między gałęziami, tkwi roztrzaskany maluch. Pod drzewem siedzi kierowca i trzyma się za głowę. Przechodzień go pyta: - Jak pan go tam wpakował? - Że mały - wiedziałem, że nie ma przyspieszenia - wiedziałem, ale że skurczybyk boi się psów... Siedzi zajączek i coś pisze. Podchodzi wilk: - Zajączku, co piszesz? - Doktorat o wyższości zajączków nad wilkami! - Ja ci zaraz1 - i pobiegł za zającem w krzaki. Zakotłowało się i z zarośli wychodzi poraniony wilk. Za nim niedźwiedź: - Trzeba się było zapytać, kto jest promotorem! Mały szkot prosi ojca o pieniądze na karuzelę. - Jeszcze czego! - odpowiada wzburzony ojciec. - Nie wystarczy ci, nicponiu, że Ziemia się kręci?! Małżeństwo ma "ciche dni". Wieczorem mąż kładzie obok żony kartkę: "Obudź mnie o piątej". Nazajutrz budzi się o siódmej i spostrzega na stole kartkę: "Wstawaj, jest już piąta". Przychodzi blondynka do sklepu: - Poproszę pastę do butów. - A do jakich? - Numer 36. - Jasiu - pyta nauczyciel - dlaczego ryby są nieme? - Niech pan sam spróbuje mówić z głową pod wodą! Przed skrzyżowaniem stoi samochód. Kolejny raz zmieniają się światła, a samochód dalej stoi. Do kobiety za kierownicą podchodzi policjant i widząc jej zdenerwowanie łagodnie pyta: - Czy czeka pani na jakiś inny kolor? Rozmawiają dwaj koledzy: - Kiedy słyszę rano budzik, to wydaje mi się, że do mnie strzelają. - I co, zrywasz się na równe nogi? - No co ty, śpię jak zabity. Przed pójściem spać Jasio pyta tatę: - Czy potrafisz podpisać się z zamkniętymi oczami? - Naturalnie. - To świetnie. Trzeba podpisać się kilka razy w moim dzienniczku. Żona, przygotowując wystawną kolację, wysłała męża po świeże ślimaki. Mąż posłusznie poszedł, ale po drodze spotkał piękną znajomą i spędził z nią noc. Rano wraca, na progu wysypuje ślimaki, otwiera dzrwi i głośno woła: - No, nareszcie doszliśmy do domu! Rano dzwoni telefon. Odbiera zaspany mężczyzna i słyszy: - Halo, dzień dobry, czy pan zamawiał budzenie na siódmą? - Tak - odpowiada. - No to szybciutko, szybciutko, bo już dziewiąta... Turyści spotykają jadącego wozem bacę. - Baco, daleko jeszcze do Zakopanego? - No, jakieś 7 km. - Możemy się z tobą zabrać? - Możecie. Po trzech godzinach jazdy zniecierpliwieni turyści pytają: - Baco, daleko jeszcze do tego Zakopanego? - Tera to ze 30 km. Żona przeglądając magazyn mody pokazuje mężowi zimową kolekcję. - Kochanie, chciałabym mieć takie piękne futro. - To wcinaj Whiskas! Jaś, Małgosia i Baba Jaga poszli na dtudia: Jaś na uniwerek, Małgosia na akademię medyczną, Baba Jaga na politechnikę. Spotykają się po roku i wymieniają opinie: Jaś: - My na uniwerku wcale się nie uczymym tylko ciągle imprezujemy... Żyć nie umierać! Małgosia: - Na medycynie musimy się uczyć, ale imprez też jest sporo. Baba Jaga: - A u nas na uczelni mnóstwo nauki i zero imprez, ale za to jestem najładniejszą dziewczyną na wydziale! - Panie dyrektorze - zwraca się Kowalski do szefa - właśnie przyszedł SMS. - Niech wejdzie! Idzie James Bond przez pustynię i spotyka wielbłąda. - Cześć, jestem Bond, James Bond. - Cześć, a ja jestem błąd, wielbłąd. Chidzi niedźwiedź po lesie w środku stycznia i tak sobie mruczy pod nosem: - Po cholerę ja tę kawę taką mocną we wrześniu wypiłem! Wnuczek zabrał babcię na przejażdżkę motocyklem. Co jakiś czas sygnalizuje ręką zamiar skrętu. - Trzymaj jak się należy tę kierownicę - zdenerwowała się wreszcie babcia. - Jak zacznie padać, to ci powiem! Dwóch wariatów wybrało się do teatru. Jeden, przeglądając program, zauważa: - Wiesz, drugi akt tej sztuki rozgrywa się po pięciu latach... - Ale bilety zachowują ważność? - pyta dla pewności drugi. Przechodnia zaczepia trzech oprychów uzbrojonych w noże. Żądają pieniędzy. Napadnięty, nie tracąc głowy mówi: - Lepiej uważajcie, znam judo, karate, kung fu... Gdy napastnicy zniknęli w ciemnościach, dodaje: ...i jeszcze parę innych japońskich słów. |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 1 Polecamy
|
|
|