|
|
|
|
Piłkarzowi ukazuje się anioł i oznajmia: - Mam dla ciebie dobrą i złą wiadomość. Którą chcesz usłyszeć najpierw? - Oczywiście, że dobrą - odpowiada mężczyzna. - W niebie też gramy w piłkę. - A jaka jest zła? - Jutro z nami zagrasz. Rozmowa dwóch przedszkolaków: - Gdzie się urodziłeś? - Na wsi. A ty? - W szpitalu. - A na co byłeś chory? Mąż mówi do żony: - Zrób mi kanapkę. - A magiczne słowo - przypomina żona. - Biegiem. Do stolika podchodzi kelner: - Co dla pana? - pyta. - Na razie jedno piwo. Czekam jeszcze na dwie panie. - Jasne czy ciemne? - A co to pana obchodzi? Do policjanta podbiegają dwaj zdyszani chłopcy. - Panie władzo! Szybko, tam za rogiem!... - wołają. - Co się stało? - pyta policjant. - Nasz nauczyciel!... - Miał wypadek? - Nie... Źle zaparkował! Po co Adamowi Małyszowi telefon komórkowy? Żeby trener mógł do niego zadzwonić, kiedy ma lądować. Dentysta do boksera wagi ciężkiej: - Czy przed wyrwaniem zęba mam zastosować znieczulenie? - Jeśli o mnie chodzi to niekoniecznie. Ale jeśli chodzi o pana, to szczerze bym radził. - Dlaczego oskarżony ukradł ten samochód. - Bo nie chciałem spóźnić się do pracy. - A nie mógł oskarżony jechać autobusem? - Nie mogłem! Na autobus nie mam prawa jazdy. Dlaczego małysz zajął drugie miejsce na dużej skoczni w Lahti? Bo przeszedł na IDEĘ i stracił zasięg. Złodziej do złodzieja. - Ty, na następny skok zabierzemy tego Małysza. Słyszałem, że jest niezły. Dlaczego policja ściga Małysza za napady? Bo robi duże skoki. Małysz wraca do domu po zwycięstwie w Turnieju Czterech Skoczni. Staje w drzwiach, a żona na to: - Dobra, to teraz skocz do sklepu. Dwaj wariaci stoją pod drzewem i udają, że są grzybami. Przechodzi pielęgniarz i przynosi im obiad. Jeden z nich zabiera się za jedzenie, a drugi stoi dalej nieporuszony. - Jedz grzybku - zachęca go pielęgniarz. - Zobacz, twój kolega grzybek je... - Tak, ale on jest grzybem jadalnym. W samolocie siedzą obok siebie dwaj pasażerowie. Jeden - obyty w podróżach, drugi - wystraszony nowicjusz. Wystraszony wygląda za okno i chwyta sąsiada za ramię mówiąc: - Niech pan popatrzy na tych ludzi, wyglądają jak mrówki! - Bo to są mrówki - odpowiada sąsiad. - Jeszcze nie oderwaliśmy się od ziemi. Po zbadaniu i wypytaniu pacjenta, lekarz oświadcza: - Mój panie, skoro na wigilijną kolację zjadł pan dwa talerze grzybowej zupy, całego karpia z kartoflami, sporą porcję pierogów i pięć kawałków ciasta, to nic dziwnego, że pan później nie miał apetytu. - Kiedy ja, panie doktorze, przed wigilią też nie miałem apetytu... - Jasiu, kim chciałbyś w przyszłości zostać? - pyta nauczycielka. - Świętym Mijołajem. - Czyżby dlatego, że ma wspaniałe sanie, dużo podróżuje po świecie i roznosi prezenty? - Nie, dlatego, że pracuje raz w roku. Kazio zasiada do odrabiania lekcji i pisze wypracowanie. Praca jednak idzie mu dość mozolnie. W pewnym momencie zwraca się do ojca: - Tatusiu, czy mógłbyć mi podpowiedzieć jakieś zdanie o katastrofie? - Jutro przyjeżdża do nas moja teściowa z tygodniową wizytą. Stasio wrócił ze szkoły i mówi: - Wiesz mamo, Piotrek przyszedł brudny na lekcję i pani za karę wysłała go do domu! - I co pomogło? - Tak, dzisiaj cała nasza klasa przyszła na lekcje brudna. Kowalski po suto zakropionej kolacji z kolegami stracił głos i mówił tylko szeptem. Poszedł do lekarza. Stanął pod drzwiami i zapukał. Otworzyła mu żona doktora. - Czy pani mąż jest w domu? - wyszeptał cicho Kowalski. - Teraz go nie ma - szepnęła kobieta. - Niech pan wchodzi, tylko szybko. - Po miesiącu milczenia mąż w końcu odezwał się do mnie - zwierzyła się kobieta przyjaciółce. - I co powiedział? - Kazał mi być cicho! Do baru wchodzi mysz i cichutko pyta: - Kot jest? - Jest, ale śpi - mówi barman. - W takim razie setkę czystej i uciekam. Po chwili znów przychodzi i prosi o następną setkę. Wypija, ociera wąsy rękawem i odważnie mówi: - Dla mnie jeszcze raz to samo i można budzić kota! Chwali się blondynka blondynce: - Kupiłam włochate jajka... Włochate? Niemożliwe, przecież nie ma takich jajek. Jak to nie ma? Mam je w koszyku, możesz zobaczyć. Przyjaciółka zagląda i mówi: - Głupia, to jest kiwi. Z tego robi się pastę do butów! Czy ty mnie kochasz? - pyta dziewczyna chłopaka. - Kocham! - A ożenisz się ze mną? - Hm... Zdzwonimy się... Jasio przychodzi do sklepu i głośno czyta sprzedawcy, co mama zapisała mu na karteczce: - Kilogram cukru, 20 deka szynki, paczka makaronu, litr mleka i policz, czy dobrze wydał ci resztę ten stary oszust. Wrócił wnuczek od dziadków i oznajmił: - Tato, ja ożenię się z babcią! - Synku, nie możesz ożenić się z moją matką. - A ty z moją mogłeś? - oburzył się chłopiec. |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 3 Polecamy
|
|
|