|
|
|
|
- Mamo, z mojego listu do Świętego Mikołaja wykreśl kolejkę elektryczną, a wpisz łyżwy. - A dlaczego? Nie chcesz pociągu? - Chcę, ale jeden już znalazłem w waszej szafie. Na płatny patking podjeżdża zdezelowany samochód. Z budki wychyla się parkingowy i woła: - Pięć złotych! - Kupił pan! - odkrzykuje zadowolony kierowca. Jedzie gazda z gaździną furmanką. Nagle rozszalała się burza, dwadzieścia metrów przed furmanką uderza piorun. Gazda patrzy w niebo, podnosi palec i mówi: - Noooooo... Jedzie dalej. Tym razem piorun uderzył pięć metrów za furmanką. Gazda znowu podnosi palec i mówi: Nooooo... Jadą dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gaździnę na furmance, na co gazda wzdycha z ulgą: - No!!! Roztargniony profesor po powrocie z wagonu restauracyjnego nie może znaleźć swego przedziału. Zwraca się więc do konduktora o pomoc: - Czy zapamiętał pan numer przedziału? - pyta konduktor. - Nie, ale pamiętam, że okno wychodziło na jakieś duże jezioro. Młody mąż przychodzi głodny z pracy i siada do zupy przygotowanej przez świeżo poślubioną żonę: - Kochanie, przecież to jakaś woda. - Nie "jakaś" tylko przegotowana. Rozmawiają dwaj koledzy. - Jak sobie pomyślę, jakim jestem inżynierem, to aż boję się iść do lekarza. Psychiatra rysuje trójkąt i pyta pacjenta, z czym mu się to kojarzy. - Z gołą babą - odpowiada pacjent. Następnie lekarz rysuje kwadrat. - A to? - pyta. - Z gołą babą. Dalej jest okrąg, sześciokąt itp. - odpowiedź niezmiennie brzmi: - Z gołą babą. - Pan jest zboczony! - woła lekarz. - Tak? A kto mi te wszystkie świństwa rysował? W czasie zjazdu absolwentów stary profesor pyta dawnego ucznia: - A ty, Jasiu, ile masz dzieci? - Ośmioro! - odpowiada z dumą były uczeń. - No tak - mruczy nauczyciel - w klasie też nigdy nie uważałeś. Baca prowadzi turystów przez góry. Gdy doszli do rozlewiska, zdziwieni turyści pytają bacę: - Baco, czemu w wodzie ten kapelusz płynie raz z prądem, a raz pod prąd? - A, to kapelusz starego Zdzicha, powiedzioł tak: powódź ni powódź pole trza zaorać! W ziomowy wieczów gajowy złapał w lesie złodzieja kradnącego drewno. - Co, kradniemy drewno? - Ja zbieram paszę dla królików! - Chcesz mi wmówić draniu, że króliki jedzą drewno?! - Jeśli nie będą chciały, to napalę nim w piecu... Praktykant pyta ordynatora szpitala: - Co mam wpisać w rubryce "przyczyna zgonu" ? - Swoje nazwisko ... - Co sie tak cieszysz, stara? - Leszek od wojska sie wywinął. - Super. Zaplaciliście lekarzowi? - Nie, do więzienia idzie. Zgubiono czarną dyplomatkę. Uczciwego znalazcę prosimy o odprowadzenie tej alkoholiczki do ambasady Czadu. Wchodzi młody junak do żeńskiego akademika: - A ty do kogo młody człowieku - pyta portierka. - A kogo by mi pani poleciła? Staje nagi facet przed lustrem. Długo ogląda pijaną, nieogoloną twarz, spogląda na zarośnięty jak u małpy tors, patrzy w swoje Czerwone oczy... Potem kieruje wzrok w bok lustra, gdzie widać odbicie leżącej w łóżku pięknej dziewczyny. Facet jeszcze raz spogląda na siebie i mruczy: - Kur...., jak można do tego stopnia kochać pieniądze... Dziadziu odwiedził wnuczkę mieszkającą w Warszawie. Ta z radością zorganizowała dziadziowi pobyt, kupując m.inn. bilet do teatru. Po powrocie pyta: - Dziadziu, co ci się podobało w teatrze? - Jak płaszcze dawali - wziąłem dwa... Pewnego dnia nauczycielka pyta w szkole dzieci, co chciałyby dostać, by spełniło to ich marzenia. Zgłosiła się Kasia: - Ja chciałabym mieć złoto, bo złoto jest warte dużo i mogłabym za niego sobie kupić Porsche!! Na to Kaziu: - A ja platynę, bo jest warta jeszcze więcej i mógłbym sobie za nią kupić Ferrari!! Na to wyrwał się Jasiu: - Proszę pani, ja chciałbym sylikon! Moja siostra ma raptem dwa takie worki sylikonu! Gdyby pani widziała, jakie luksusowe samochody parkują pod naszym domem! Co jest napisane na dnie butelki Coca-Cola produkowanej w Rosji? - Otwierać z drugiej strony. Tata mówi do Jasia: - Co powiedział Kowalski, kiedy stłukłeś szybę w jego biurze? - A mam ominąć przekleństwa? - Tak. - To nic nie mówił... Kiedy możesz mieć pewność, że jesteś gruby? Gdy leżysz na plaży, a Greenpeace próbuje Cię wkulnąc do wody... Siedzi baca nad przepaścią i liczy:- 127, 127, 127, ... Przechodzi turysta i pyta: - Co robisz baco? Baca zrzuca go w przepaść i liczy: - 128, 128, 128, ... - Jasiu - mówi tata. - Chcę, żebyś wiedział, że dostałeś ode mnie takie solidne lanie, bo bardzo cię kocham! - Tatusiu, ja chyba nie zasługuję na tyle miłości... Siedzi dwóch studentów psychologii na korytarzu. Widzą, nadchodzi asystent i dźwiga stertę książek. Nagle wywrócił się. Jeden ze studentów podrywa się aby mu pomóc. Na to drugi: - Daj spokój, to pewnie znowu jakiś eksperyment. Kolejka w aptece. Pierwszy klient podchodzi do okienka, daje receptę. Aptekarz podaje mu lek i mówi: - 20 złotych proszę. Drugi podchodzi, daje receptę, tym razem aptekarz mówi: - 40 złotych. Trzeci podchodzi, aptekarz daje ten sam lek co pozostałym i mówi: - 90 złotych. Czwarty facet w kolejce się lekko podenerwował i mówi: - Panie magistrze, wszyscy idziemy od tego samego lekarza, wszyscy mamy taki sam lek na recepcie, dlaczego jedni płacą mniej, a inni więcej? Magister odpowiada: - No wie pan, mamy taki kod z lekarzem, taką umowę. Facet się zdenerwował i mówi: - Panie, niech pan nam powie co to za lek, dlaczego ma inną cenę? - Na recepcie było napisane: "cc nwkcmjdmcc pp". Klienci zaczęli nerwowo naciskać na aptekarza, bardzo chcieli żeby im przeczytał co to oznacza, co to za lekarstwo. W końcu aptekarz pod wpływem nacisku zaczął czytać z rumieńcami na twarzy: - "Cześć Czesiek. Nie wiem kurna, co mu jest. Daj mu, co chcesz. Pozdrawiam. Przemysław" Pewiem bogaty gospodarz miał córkę Zuzię na wydaniu. Tyle,że brzydka była i nikt nie chciał się z nią ożenić. Zapobiegliwy tatuś postanowił poszukac jej kawalera i znalazł całkiem miłego Stasia. Ale, żeby doszło do zaślubin musiał mu naobiecywać co nieco. - Stasiu, moja Zuzia to: - mądra dziewczyna, -dobra, -zaradna, -gospodarna, -a pipeczkę ma jak 20 groszy. Jeżeli sie z nią ożenisz to kupię Ci mercedesa,.. -kupię Wam piękny duży dom, -wpłacę na konto 1 000 000 pln. - To jak bierzesz ją??? Stasiu pomyślał, przekalkulował i zgodził się. Za miesiąc było huczne weselisko. Rano po nocy poslubnej Stasiu schodzi do kuchni i z pretensjami do teścia: - Jak to tato? - mówiliście ,że ona ma pipeczkę jak 20 groszy, chyba raczej jak 5 zł?!!! Gospodarz wstał, poprawił spodnie i mówi do Stasia: - Zięciu, auto dostałes? - Ano dostałem. - Dom wam kupiłem? - Ano kupiliście tato. - Pieniądze dostaliście? - Ano dostaliśmy. - To tyla dobrego dostałeś.. a teraz kłócisz się o głupie 4,80???? |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 4 Polecamy
|
|
|