|
|
|
|
Rozmawiają dwie blondynki: - Podobno byłaś na urlopie? - Tak. - A gdzie? - Nie wiem, jeszcze nie wywołałam zdjęć... Dyrektor cyrku dał do gazety ogłoszenia następującej treści: Poszukujemy odważnego mężczyzny, który z masztu wysokości piętnastu metrów z zawiązanymi oczami wskoczy do szklanki. Nie musi umieć nurkować, szklanka będzie pusta. Winetou i Old Suterhand zabłądzili na pustyni. Zmęczony Old Suterhand mówi do swego przyjaciela: - Wystrzel, może nas ktoś usłyszy. Winetou wystrzelił, jednak nikt się nie zjawił. Po chwili Old Suterhand znowu mówi: - Wystrzel jeszcze raz. Może teraz ktoś usłyszy. Winetou wystrzelił. Czekają dłuższą chwilę, ale nadal nikt się nie pojawia. - Wystrzel jeszcze raz!! - Dobrze, ale to już ostatnia strzała! Hrabina pyta sługę: - Janie co robi hrabia? - Leży i nie oddycha. Na to hrabina: - A tak, on zawsze był leniwy. Mówi brudas do brudasa: - Jak jeszcze raz będziesz wbijał gwoździe moimi skarpetkami, to ci połamię prześcieradło. Dziewczyna skarży się koleżance: - Zostałam wczoraj strasznie oszukana. - Co się stało? - Chłopak zaprosił mnie wieczorem na szachy. - No i co? - Graliśmy do rana. - Wiesz, poznałam wczoraj superfaceta - mówi myszka do koleżanki. - Jest taki przystojny, inteligentny, doskonale się dogadujemy... Popatrz, mam nawet jego zdjęcie. Koleżanka myszki patrzy uważnie na zdjęcie: - Słuchaj, przecież to jest nietoperz! - Uuuuu! A mówił, że jest pilotem! Dwóch wariatów chce uciec z zakłądu psychiatrycznego. Jeden mówi do drugiego: - Mam latarkę, przyświęcę na mur, ty wejdziesz po promieniu i uciekniesz. - Co ty, myślisz, że jestem głupi? Ty zgasisz, a ja spadnę. Zając wpada zdenerwowany do knajpy i krzyczy: - Kto mi pomalował rower na zielono?! Wstaje niedźwiedź: - Ja, a bo co? Zając przyciszonym głosem: - Nic, chciałem tylko spytać, kiedy wyschnie. Dwie mrówki, uciekając przed słoniem, weszły na drzewo. Słoń potrząsnął gałęzią i jedna mrówka spadła mu na kark. Ta, która została na drzewie, krzyczy do koleżanki: - Uduś go! Uduś go! Elegancko ubraną niewiastę zaczepia żebrak prosząc o pomoc finansową: - Od kilku dni nic nie jadłem... - Mój Boże - mówi kobieta z zazdrością. - Chciałabym mieć taką silną wolę. Do lekarza, świeżo upieczonego docenta, przyszła rodzina z podziękowaniami za wyleczenie chorego. - Dziękujemy, panie doktorze - mówią. - Docencie, docencie - poprawia docent. - Doceniamy, doceniamy... Żona do męża: - Kochanie, jak ci smakował obiad, który dziś ugotowała,? - Skarbie, znowu dążysz do kłótni? Do wsi słynącej z długowieczności mieszkańców przyjechała telewizja.- Jak - pyta reporter staruszka - można dożyć tak sędziwego wieku? - Rano gimnastyka, po południu gimnastyka, wieczorem gimnastyka. - A ile lat sobie liczycie? - 96. - A wy, dziadku, jaka macie dewizę? - pyta reporter drugiego.- Rano mleko - odpowiada dziadek - po południu mleko, wieczorem mleko... - A ile macie lat? - 106. - A wy, dziadku? - Rano kobietki, po południu kobietki, wieczorem kobietki - brzmi odpowiedź. - Coś takiego! A ile macie lat, dziadku? - 36. - Jaki jest czas przyszły od słowa pije? - Pijany - odpowiada uczeń. - Z kim spotkają się polscy piłkarze w drugiej rundzie mistrzostw? - Z polskimi kibicami na lotnisku Okęcie... Dwóch wariatów bawi się w sklep. - Poproszę litr chleba. - Co ty wygadujesz?! Mówi się kilogram chleba. Chodź,zamienimy się miejscami. - Poproszę kilogram chleba. - A dzbanek pan ma? Nauczyciel pyta na lekcji: - Co to jest dyscyplina? Odpowiada Mądrala: - Dyscyplina jest wtedy, kiedy pan na nas tak krzyczy, żebyśmy tak nie krzyczeli. Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe butki. Szarpie się, męczy, ciągnie... - No, weszły! Spocona siedzi na podłodze, dziecko mówi: - Ale mam buciki odwrotnie... Pani patrzy, faktycznie! No to je sciagają, mordują się, sapią... Uuuf, zeszły! Wciagają je znowu, sapią, ciągną, ale nie chcą wejść... Uuuf, weszły! Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi: - Ale to nie moje buciki... Pani niebezpiecznie zwężyły się oczy. Odczekała i znowu szarpie się z butami... Zeszły! Na to dziecko : ...bo to są buciki mojego brata ale mama kazala mi je nosić. Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała aż przestaną jej się trząść, i znowu pomaga dziecku wciągnąć buty. Wciągają, wciągają ..... weszły!. - No dobrze - mówi wykończona pani - a gdzie masz rękawiczki? - W bucikach Ojciec z synem handlują kartoflami po osiedlach. Zajeżdżają na podwórko i wołają "Kartofelki! Kartofelki" Z drugiego piętra babeczka się wychyla, i woła że chce. - Ile? - Cztery worki. - Synu idź - mówi ojciec. Na górze babka pyta: - Dobra. Ile płacę? - 200 zł. - Hmm, nie mam tyle, ale pan jest dorosły, mi też niczego nie brakuje, może seks? - Hmmm, wie pani, musiałbym się skonsultować z tata. - Ale, no wie pan, przecież pan jest dorosły, po co takie pytania? - Jednak wolałbym zapytać. - Ale dlaczego? - Bo w zeszłym roku przeje...śmy 8 ton. Sędzia do oskarżonego: - Czy przyznaje się pan do winy? - Nie, wysoki sądzie. Mowa mego obrońcy i zeznania świadków przekonały mnie, że jestem niewinny... Mówi pchła do męża - Kochanie, koteczku, kochasz mnie? - Tak złotko. - To kup mi psa. Dziennikarka skierowana do biura w Jerozolimie zajmuje mieszkanie z oknami skierowanymi na historyczną Ścianę Płaczu. Każdego dnia kiedy spogląda przez okno, widzi starego Żyda z brodą energicznie się modlącego. Ponieważ z pewnością jest on dobrym tematem na wywiad, dziennikarka udaje się w pobliże ściany i przedstawia się staruszkowi. Zadaje pytanie: - Przychodzi pan każdego dnia do ściany, od jak dawna pan to robi i o co się modli? Mężczyzna odpowiada: - Przychodzę tutaj, by się modlić każdego dnia od 25 lat. Rano modlę się za pokój na świecie i za braterstwo ludzi. Idę do domu, piję filiżankę herbaty, wracam i modlę się o wyeliminowanie chorób i zaraz z ziemi. I o to co bardzo, bardzo ważne, modlę się o pokój i zrozumienie między Izraelczykami i Palestyńczykami. Dziennikarka jest pod ogromnym wrażeniem. - I jak pan czuje się z tym, że przychodzi tutaj każdego dnia przez 25 lat i modli się za te wspaniałe rzeczy? - pyta. Starszy mężczyzna odpowiada spokojnie: - Jakbym mówił do ściany... - Mój tatuś ma piękny nowy samochód - opowiada Jaś swoim kolegom. - A gdzie go trzyma? - Teraz schnie w garażu, bo tata całą noc go malował i zmieniał numery. Gospodarz kupił nowego koguta, który zaraz na podwórku chciał zrobić porządek i pokazać staremu kto tu jest panem. Stary kogut zaproponował: - OK, odejdę jeżeli wygrasz ze mną wyścigi na około studni, 50 okrążeń. - Nie ma sprawy, no to zaczynamy? - odrzekł młody. - Dobra, ale wiesz co, ja znam teren, daję ci pół okrążenia forów. Młody kogut pewien zwycięstwa zaraz się rzucił do biegu i tak się gonią, ale odległość pozostaje ta sama. W pewnym momencie jakaś ręka chwyta młodego koguta za szyję, na pieniek odrąbuje głowę i słychać: - K...wa to już czwarty pedał w tym miesiącu. |
Statystyki
Przegladarka: CCBot/1.0 (+http://www.commoncrawl.org/bot.html) Użytkowników on-line: 1 Polecamy
|
|
|